Przy Bukowej nie może być za spokojnie

Ile dzieli drużynę przeżywającą rundę rozczarowań, momentami wręcz wyszydzaną, która części kibiców zdołała już zobojętnieć, od drużyny uważanej przez większość ekspertów i obserwatorów za jednego z głównych kandydatów do awansu? 3 punkty.

Wojciech Kędziora
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Słowem – trzy! O tym, że pierwsza liga to „styl życia”, świadczy właśnie to porównanie sytuacji GKS-u Katowice (28 „oczek”) do Miedzi Legnica – „oczek” 31. Ktoś powie, że porównanie wykreowane na wyrost? No dobra, ale chyba faktycznie coś w nim jest, hm?
Może „GieKSa” nie gra jakoś superładnie, superdobrze, ale konsekwentnie notuje po prostu dobre wyniki. No - jak typowa drużyna Piotra Mandrysza, chciałoby się rzec. Tak dokładniej, dzieje się to od przedostatniego weekendu września i remisu z Chrobrym Głogów. Od tamtej pory zdobyła 20 punktów.


A Wojciech Kędziora udowadnia, że najfajniej w życiu jest się godzić. Gdy po (skądinąd kapitalnym) golu strzelonym Olimpii Grudziądz podbiegł w stronę trybuny głównej z palcem przyłożonym do ust, wielu kibiców było na niego wściekłych. 36-latek przeprosił ich za pośrednictwem strony internetowej i obiecał, że chce zrekompensować to bramkami dla GKS-u. I co? I od tamtej pory trafiał w każdej kolejce!


No to jak? Kto następny zdenerwuje kibiców, kto następny będzie przepraszał? Jak widać, przy Bukowej nie może być za spokojnie. Zimą co więksi optymiści znów będą mogli marzyć. A sceptycy – uważnie się przyglądać. Bo jeszcze jest czemu…

Z tej samej kategorii