Najdroższa rura w mieście

Trzeba być grzecznym i chodzić wcześnie spać. Kontrakt zawodowego piłkarza to wprawdzie nie regulamin zimowiska dla gimnazjalistów, ale każdy zawodnik wie, że musi prowadzić higieniczny tryb życia, bo inaczej będą problemy. Ci ze Szczecina też wiedzieli, a mimo to zaryzykowali. W nocy z soboty na niedzielę nie byli grzeczni i nie poszli wcześnie spać. W zasadzie nie poszli w ogóle.

Drutex Bytovia Bytow - Pogon Szczecin
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Lista ryzykantów jest już znana w komplecie, bo dosyć szybko – jak to się ładnie mówi – wyciekła do mediów. Jakub Bursztyn, Dawid Kort, Davida Niepsuj i Tomasz Hołota – to zawodnicy. Daniel Strzelecki – kierownik drużyny. I jeszcze Tomasz Bardzel – masażysta. Zarząd Pogoni ukarał ich odebraniem miesięcznej pensji. Noc spędzili bowiem na beztroskiej zabawie w night clubie z tańcem na rurze, podobno najlepszym w mieście. Rozpoznał ich jakiś zakatarzony delikwent. Podkablował anonimowo do klubu i aferka gotowa.

 

Lotem błyskawicy sensacyjne doniesienia dotarły również do Gliwic i wprawiły kibiców Piasta w całkiem dobre samopoczucie. Oto bowiem w najbliższy weekend do Grodu Gryfa wybiera się właśnie ekipa z Okrzei. I jeśli nie chce wrócić do strefy spadkowej już po tygodniu, powinna „Portowców” solidnie pogonić albo przynajmniej porozstawiać po kątach. Oczywiście będzie o to łatwiej z erotycznym zgrzytem w tle.

 

Jakby ktoś pytał, to w Gliwicach też mają klub nocny. Zresztą jeden z najpopularniejszych na Śląsku. I też zdarzało się czasem, że na oglądanie tańca na rurze ktoś wydawał całą pensję. Ale z jedną różnicą – robił to z własnej woli. Tymczasem sześciu figlarzy ze Szczecina pluje sobie dzisiaj w brodę. Za kilka prostych wygibasów zapłacili w sumie kilkadziesiąt tysięcy złotych.

 

Piłkarze Piasta? Może nie grają w piłkę najlepiej w lidze, ale wygląda na to, że traktują swoje obowiązki serio. W redakcji odbieramy różne telefony, bywa że również o zabarwieniu obyczajowym. Z Gliwic nikt jednak jeszcze incognito nie dzwonił.

 

Tymczasem klimat wokół zamykającej tabelę Pogoni robi się mocno nieświeży już od dobrych kilku tygodni. Najpierw było zamrożenie wypłat, potem złowrogie (czytaj: karalne) hasła na koślawych transparentach i wreszcie próba wtargnięcia kibiców do szatni. Udało się ich na chwilę udobruchać, fundując przed tygodniem wyjazd na wyjazdowy mecz do Krakowa, tyle że… teraz chcą więcej. Piłkarze mają im płacić również za bilety na spotkania domowe. A z czego tu płacić, skoro tyle poszło na rurę?

 

W takim właśnie pejzażu gliwiczanie powalczą o ligowe punkty już w sobotę. Jak dobrze pójdzie, piłkarze ze Szczecina popatrzą na taniec jeszcze raz. Tym razem będzie to jednak taniec zwycięstwa na środku murawy – gościnne występy chłopaków ze Śląska. Być może ktoś wtedy powie, żeby brać z nich przykład i że warto dobrze się prowadzić. Ale nie braknie pewnie i takich, którzy nie dadzą się nabrać. I pozostaną w przekonaniu, że tak naprawdę liga nigdy nie chodzi spać…

 

Z tej samej kategorii