Liga na półdupku

 PODBESKIDZIE BIELSKO BIALA - RUCH CHORZOW,
 fot. Krzysztof Dzierżawa  /  źródło: Pressfocus

Bywają w przestrzeni publicznej takie sytuacje, których nie da się inaczej nazwać jak tylko jednym, brzydkim słowem. Na przykład – burdel.

Przez niemal ćwierć wieku był spokój. I nagle znów trafia nam się kolejka, po której ligowa tabela nie stanowi żadnej wartości. Ostatni raz coś takiego widzieliśmy na finiszu sezonu 1992/93. Wtedy jednak rodzimy futbol zżerała jawna korupcja, a teraz dławi go bałagan w paragrafach – czyli papierkowy absurd.

 

Trybunały nie powinny działać jak sądy kapturowe, ale skoro czasem tak właśnie się dzieje, to efekt mamy niebywały – w górnej ósemce tabeli gniecie się dzisiaj tak naprawdę nie osiem, a dziewięć zespołów. Bo na tym samym krzesełku, na jednym półdupku, siedzą dzisiaj Podbeskidzie i Ruch, kurczowo trzymając się krawędzi. Kto spadnie na posadzkę, a kto rozsiądzie się wygodnie do końca sezonu? Podobno decyzja zapadnie najwcześniej w środę.

 

Rozstrzyganie dzisiaj, kto jest bardziej winny całemu zamieszaniu – PZPN czy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu – nie ma większego sensu. Bo nawet jeśli wszystko, co złe, zrodziło się w futbolowej centrali, to żaden trybunał nie powinien działać w totalnym oderwaniu od rzeczywistości. A już na pewno ciężkich gatunkowo decyzji nie może podejmować jeden człowiek. Tymczasem wiele tropów wskazuje, że tak to właśnie wyglądało.

 

Bywają w przestrzeni publicznej takie sytuacje, których nie da się inaczej nazwać jak tylko jednym, brzydkim słowem. Na przykład – burdel. No więc mamy w lidze mały burdel i nie ma potrzeby, by zaistniały ferment pudrować ładniejszymi słówkami. A za szyldem „burdel” kryje się zwykle coś więcej niż tylko dwa półdupki.

Z tej samej kategorii