FELIETON Irlandzkie ballady

Artur Boruc i Łukasz Fabiański
 fot. Piotr Kucza  /  źródło: newspix.pl

W oczekiwaniu na bój w Dublinie spójrzmy na trzy frazy, które w mijającym tygodniu powtarzane były najczęściej. Wyglądają ciekawie, bo ułożyły się wyjątkowo symetrycznie. Prawda, półprawda i nieprawda.

Deklaracje, zapowiedzi, obietnice. Generalnie - słowa. Nic nie kosztują i mają to do siebie, że są chybotliwie ulotne. A im bliżej pierwszego gwizdka, tym ulotne są bardziej. W przedmeczowej malignie można powiedzieć wszystko, bo krótko po wygaszeniu jupiterów gorączka jest zawsze tak wysoka, że werbalna fantazja z paru wcześniejszych dni traci na znaczeniu zupełnie.
W oczekiwaniu na bój w Dublinie spójrzmy więc na trzy frazy, które w mijającym tygodniu powtarzane były najczęściej. Wyglądają ciekawie, bo ułożyły się wyjątkowo symetrycznie. Prawda, półprawda i nieprawda.
Oto selekcjoner Adam Nawałka obwieścił, że kogokolwiek wystawi do gry w bramce, podejmie dobrą decyzję. I to jest święta prawda. Bez względu bowiem na obecną sytuację klubową każdego z trzech kandydatów, pewni możemy być tego, że strzały Irlandczyków bronił będzie golkiper najwyższej klasy. Boruc, Fabiański, nawet mały banita Szczęsny - ryzyko złej decyzji wynosi dokładnie zero.
Na tej samej konferencji prasowej kapitan kadry, Robert Lewandowski, stwierdził z naciskiem, że temat absencji w kadrze Jakuba Błaszczykowskiego jest już zamknięty. I to jest półprawda. Bo ten temat jest zamknięty tylko na chwilę, do końca tygodnia. A potem niechybnie powróci. Kto wie, może nawet z podwójną siłą.
A nieprawda? Została wypowiedziana przed kamerą przez Kamila Glika. Szef reprezentacyjnej defensywy - bez dobrego liczydła w dłoni - pozwolił sobie oznajmić, że zwycięstwo nad Irlandią w 90 procentach zapewni nam awans do finałów Euro 2016. No, to już grubszy kaliber słowa. Mimo nieskrywanej sympatii do Glikandro Lopeza, wypada się z nim stanowczo nie zgodzić. Żadne konsylium matematyków, nawet złożone z zagorzałych i niepoprawnych patriotów, nie zdoła postawionej tezy udźwignąć. Bo zdobycie Dublina będzie tylko krokiem we właściwym kierunku. Zaledwie piątym z dziesięciu do wykonania.
Skoro słowa wybrzmiały, możemy wyjść na boisko i pograć w piłkę. Opowieści, wierzenia i ballady irlandzkie fajnie zbudowały klimat tego, co czeka nas jutro wieczorem. Spełniły swoją rolę i za niespełna dwie doby będzie można o nich zapomnieć. A potem? Potem krótki sen i wszystko zacznie się od nowa. Już w poniedziałek rano wpadniemy na trop najbardziej krzykliwych prawd

 

Z tej samej kategorii