Honor tonie w ciszy

Legia Warszawa - Dundalk FC
 fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

Blisko trzy i pół roku temu, w maju 2013, siedziałem z Bogusławem Leśnodorskim przy kawiarnianym stoliku w hotelu Monopol. Funkcję prezesa Legii sprawował raptem od pięciu miesięcy. Był wtedy na szczycie popularności.

Mówił, że to bardzo męczące, ale widać było, że świetnie się w tym zgiełku odnajduje - szaty celebryty układały się na nim doskonale.

Piłkarze z Łazienkowskiej finiszowali po mistrzostwo Polski i myślami wybiegali do kwalifikacji Champions League. Szef klubu horyzont wyobraźni przesuwał jednak nieco dalej: „Chcielibyśmy, żeby Barcelona przyjechała do nas na stulecie, które wypada w roku 2016. Jest tyle czasu, że wszystko da się sensownie zaaranżować i ustalić. Terminy, warunki, kto przyjedzie, cała masa innych rzeczy. Zresztą, kupienie takiego meczu to w ogóle nie jest problem. Trzeba wyłożyć milion euro i pokryć wszystkie koszty. Przylatują, grają i wracają do domu”.

Wydawało mi się, że mówił o tym z błyskiem w oku. Pewności jednak nie miałem, bo cały czas schowany był za ciemnymi okularami. Rozpięta koszula, stylowy koralik pod szyją. Wyglądał jak gość, który milion euro potrafi wyłożyć z wyuczoną gracją - mniej więcej tak, jak piekarz wykłada z pieca ostatni bochen chleba.

Kiedy tak siedzieliśmy, żadnemu z nas nie przyszło do głowy, że w jubileuszowym roku 2016 przyleci do Warszawy samolot z Realem Madryt na pokładzie. Że nie za milion euro, tylko za darmo. I że będzie można na tym zarobić. Więcej niż milion euro. Był biały dzień, na stoliku woda - słabe paliwo na takie fantazje.

Tymczasem to wszystko właśnie się dzieje. Wczoraj po południu „Królewscy” wylądowali na Okęciu, a dzisiaj wieczorem pokażą się w strojach wyjściowych przy Łazienkowskiej. Nie będzie tylko sowitego zarobku, bo trybuny pozostaną puste. To jedna z czarnych kart w historii klubu. Coś, co miało być świętem, będzie jego karykaturą. Zamiast wojny - gra w paintball.

Jeszcze raz Leśnodorski, z maja 2013: „Mogę powiedzieć, że ułożenie relacji z kibicami to jedno z prostszych wyzwań, które mnie spotkały. To są krótkie rozmowy, każdy wie o co chodzi i wszyscy dotrzymują słowa. Bardzo cenny jest dla mnie właśnie ten honor związany z danym komuś słowem. To czyni życie łatwiejszym”.

Trzy i pół roku później wiemy, że łatwiej już było. Dziś życie prezesa Legii jest trudne. Zgiełk, w którym tak dobrze się odnajdował, został na 90 minut zdławiony jednym dekretem UEFA. Wieczorem przy Łazienkowskiej będzie grzecznie i cicho. Nie przyjdą nawet ci, którzy słowa chcieli dotrzymać…

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~adiUżytkownik anonimowy
~adi :
No photo~adiUżytkownik anonimowy
tak konczy sie ukladanie z bandytami
2 lis 16 13:13 | ocena:80%
Liczba głosów:5
80%
20%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii