Trybunał ustrzelił słonia

30.08.2015 TERMALICA BRUK-BET NIECIECZA - LECH POZNAN EKSTRAKLASA PILKA NOZNA
 fot. Michał Stańczyk  /  źródło: Cyfrasport

Ciągle gonią się jeszcze lwy i żyrafy, ale wszyscy czują się zdegustowani. Nikt nie ma ochoty na dalszą zabawę…

Czasy takie, że zawodowy sport w Polsce przypomina dzisiaj momentami bandyckie safari. Z punktu widzenia kibica wiadomo - chodzi o relaks, rozrywkę, zdrowe emocje. Nagle jednak ktoś z boku wychyla się z dubeltówką i strzela do słonia. Zwierz posłusznie pada. Ciągle gonią się jeszcze lwy i żyrafy, ale wszyscy czują się zdegustowani. Nikt nie ma ochoty na dalszą zabawę…


Taką właśnie żenadę zafundował nam wczorajszą decyzją Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu przy PKOl. Oddanie Lechii Gdańsk punktu, zabranego wcześniej za pogwałcenie wymogów licencyjnych, może nie wywołałoby takiego poruszenia, gdyby nie nastąpiło 24 godziny przed startem najbardziej emocjonującej kolejki sezonu. Bo właśnie dzisiaj na zielonej murawie rozstrzygnąć się miały losy aż siedmiu drużyn piłkarskiej ekstraklasy. Dwie z nich zapewnią sobie byt w elicie na kolejny rok, reszta zostanie nad przepaścią i o uniknięcie degradacji będzie się bić aż do mety rozgrywek.

 

Tymczasem trybunał - który zdecydowanie lepiej wygląda pisany przez małe „t” - stawiając jednego z uczestników batalii w uprzywilejowanej sytuacji, jawnie zakpił z elementarnego sensu sportowej rywalizacji. Być może ten podarowany na chwilę punkcik nie wpłynie na losy ligowej kampanii. Ale równie dobrze może zdecydować o kształcie tabeli po rundzie zasadniczej. Bo dzięki niemu gdańszczanie nawet przy porażce z Ruchem mają większą szansę na znalezienie się w górnej ósemce. Wisła, Jagiellonia i Podbeskidzie muszą dzisiaj wygrać. Remis nie daje im nic, choć jeszcze wczoraj rano wydawało się inaczej.

 

Pierwsza realna ofiara absurdalnego werdyktu to Termalica z malutkiej Niecieczy. Po numerze, jaki odstawił trybunał, straciła definitywnie widoki na grupę mistrzowską. Stąd ten ustrzelony słoń - bo właśnie on widnieje w klubowym herbie beniaminka. Wymierzono do zwierza bez zawahania, licząc że w polu kukurydzy nikt padniętego cielska nie zauważy…

 

Ale sprawa może mieć - i najpewniej będzie miała - ciąg dalszy. Punkt nie został bowiem Lechii oddany na zawsze. Wstrzymane zostało jedynie jego karne odebranie. Co stanie się zatem, jeśli sankcja nabierze mocy prawnej? Ostatnią kolejkę sezonu zasadniczego i siedem finałowych rozegramy jeszcze raz? Nie wydaje się. W takim razie kto i na jakich zasadach zadośćuczyni finansowo poszkodowanym?

 

Wygląda na to, że trybunał wsadził prawników z PZPN na minę. Eksplozja może jednak nigdy nie nastąpić. Polska piłka widziała już przecież saperów, którzy palący się lont umieli ugasić każdą częścią ciała. A nawet jak rypło, potrafili wyjść osmoleni przed kamerę i zapewnić, że wszystko jest pod kontrolą…

Z tej samej kategorii