Dwanaście dni detoksu

Gornik Zabrze - Slask Wroclaw
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Suchego lądu zabrzanie dotknęli tylko jedną stopą. Żeby stanąć na nim obiema nogami, trzeba jeszcze przetrwać 270 minut sztormu…

Dokładnie dwanaście dni temu w tym samym miejscu pytałem bezpardonowym tonem, czy naprawdę tak ma wyglądać batalia o życie. Górnik poległ wówczas w Krakowie w stylu, który mógł zwiastować jedynie widowiskową katastrofę. Tyczyło się to w głównej mierze postawy linii obrony - długimi fragmentami można było odnieść wrażenie, że zamiast czterech defensorów snują się po boisku cztery truchła.

 

Jaki szaleniec mógł wtedy przypuszczać, że to… przedsionek renesansu? Tymczasem w trzech kolejnych meczach zabrzanie stracili tylko jedną bramkę, za każdym razem coraz mniej przypominając zespół, który pod Wawelem został nabity na pal. To było jak 12 dni ciężkiego, metodycznego detoksu. Organizm został odtruty i znów zaczęło się w nim tlić życie. To już nie tylko światełko w tunelu. Wczoraj Górnik po prostu wyszedł spod ziemi.

 

Takie historie lubimy najbardziej. Gdyby tydzień temu ktoś wyszedł na ulicę i powiedział, że Legia nie sięgnie po tytuł, a w Zabrzu nie będą szlochać po degradacji, skierowano by go pod najbliższy zakład bukmacherski – żeby napędzał klientów. Dzisiaj taki scenariusz wydaje się całkiem realny. Trudno na razie oszacować, jak wielka w tym zasługa Jana Żurka. Ale już dziś wiemy, że to może być mocny kandydat do tytułu ratownika dekady.

 

Może Górnik wygrał najwięcej właśnie tym, że w marcu – na dwa miesiące przed metą rozgrywek - ktoś nie zawahał się zwolnić jednego trenera i zatrudnić drugiego. Nie gwarantowało to powodzenia, a dodatkowo narażało klub na niebagatelne koszty. Takiego jednak manewru zabrakło siedem lat wcześniej, gdy zabrzański statek utknął na mieliźnie i nikt nie odważył się przegonić z kapitańskiego mostka Henryka Kasperczaka. Koniec rejsu był smutny.

 

Czy zabrzanie powinni być częścią krajowej elity w przyszłym sezonie? Każdy mógłby sporządzić swoją listę dobrych ku temu powodów. Ale może wystarczy tylko jeden - w tym sezonie więcej ludzi pojawiło się na stadionie Górnika tylko w dniu Wielkich Derbów Śląska. Ci, którzy tak licznie przyszli wczoraj, przypomnieli sobie, że futbol nie znosi przewidywalnych scenariuszy. Chcieli zobaczyć, jak wygląda prawdziwa batalia o życie i uwierzyć, że słabszy nie zawsze musi zginąć.

 

Zobaczyli i uwierzyli. Muszą mieć jednak świadomość, że suchego lądu dotknęli tylko jedną stopą i być może tylko na chwilę. Żeby stanąć na nim obiema nogami, trzeba jeszcze przetrwać co najmniej 270 minut sztormu…

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~ksgmanUżytkownik anonimowy
~ksgman :
No photo~ksgmanUżytkownik anonimowy
Mądrze prawisz !!! Zawsze nasza Ekstraklasa !!!
1 maja 16 09:03 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii