Kapelan idzie w dyrektory

Pilka nozna. Sparing. Podbeskidzie Bielsko-Biala - MFK Frydek Mistek. 11.07.2016
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Nie zawsze był święty. Swego czasu grał w karty na pieniądze, tonął w długach i trudnił się drobnym przemytem.

Cała akcja wygląda jak scenariusz topornej komedii sensacyjnej. Playboy z kapelanem chcieli nabyć klub piłkarski w Kielcach, ale zostali stamtąd pogonieni. Kiedy wydawało się, że sprawa ucichła, a niedoszli inwestorzy zaszyją się gdzieś na jakiś czas, wybuchła bomba. Odnaleźli się nagle pod Wawelem i kupili Wisłę Kraków. Tak zrodził się hit futbolowego lata.

 

Rolę playboya gra w tej historii niejaki Jakub Meresiński, od wczoraj najmłodszy właściciel ekstraklasowego klubu. Ma dopiero 30 lat i - jak to zwykle bywa w tym wieku w przypadku krezusów - znany jest głównie z zamiłowania do dziewcząt i wszelakiego sortu luksusów. Najgłośniej komentowany był jego związek z aktorką Joanną Jabłczyńską, znaną głównie z serialu „Na Wspólnej”. Żadna sensacja, o tym wiedzą wszyscy. Kłopotliwy deficyt wiedzy pojawia się jednak wówczas, gdy pada pytanie o pieniądze. W jaki sposób młody w sumie chłopak dorobił się fortuny, która pozwala mu dzisiaj kupić od Bogusława Cupiała klub z tradycjami i jeszcze zagwarantować jego rozwój? Tego na razie nie wiadomo. Ale tzw. gawiedź dopytuje dosyć energicznie, więc niewykluczone, że z biegiem czasu jakaś odpowiedź w końcu padnie.

 

A rola kapelana? Jest tu lekko naciągana. „Kapelan” to po prostu jedna z ksywek Marka Citki, który nigdy nie ukrywał swojej żarliwej religijności. Ci, którzy go dobrze znają, wiedzą jednak, że nie zawsze był święty. Swego czasu grał w karty na pieniądze, tonął w długach i trudnił się drobnym przemytem. A karierę biznesmena, zanim jeszcze został piłkarzem, zaczynał jako domorosły handlarz na bazarku w Białymstoku.

 

Potem zaczęła się jego krótka, ale wielka jak na schyłek XX wieku kariera. Jej apogeum stanowił tytuł najpopularniejszego sportowca Polski AD 1996. Trudno uwierzyć, że to już całe dwie dekady temu. Citko do dzisiaj twierdzi, że wskutek fatalnej kontuzji na zawsze pozostanie piłkarzem niespełnionym, ale tamtych chwil chwały nie zapomni nigdy. Od futbolu nie odszedł. Po zawieszeniu butów na kołku trudnił się głównie menadżerką i stąd funkcja, jaką teraz będzie pełnił przy Reymonta - dyrektor sportowy.

 

Wszystko dzieje się w momencie, kiedy w Grodzie Kraka futbol zdecydowanie nie jest tematem numerem jeden. Od kilku dni miasto znajduje się pod niepodzielnym panowaniem papieża Franciszka i jego nobliwej świty. I tak będzie aż do jutra. Wczoraj jednak na kilka godzin informacja o sprzedaży „Białej gwiazdy” stała się równie często komentowanym wydarzeniem jak wszystko, co dzieje się wokół Światowych Dni Młodzieży. Tyle że zamiast chóralnych śpiewów i dziękczynnych tańców - czyli festiwalu radości - była konsternacja i nieufność. A nawet lęk. Wiślacka społeczność kibicowska boi się nieznanego. Nie brak głosów, że dla klubu to może być początek końca.

 

Tymczasem piłkarze ze swoim nowym chlebodawcą spotkają się już w poniedziałek. Muszą być gotowi na wszystko. Podobno w Kielcach na dzień dobry zaproponował zawodnikom obniżkę kontraktów, trzymając nogi na stole. Dowodów jednak nie ma. A „Kapelan” przysięga, że to nieprawda…

Z tej samej kategorii