Liga na froncie

Radoslaw Latal Dariusz Wdowczyk
 fot. Michał Stańczyk  /  źródło: Cyfrasport

W piłkarskiej ekstraklasie żarty się skończyły. Wczoraj, w samo południe. Stało się to dokładnie w tym momencie, kiedy Dariusz Wdowczyk w rozmowie z naszym specjalnym wysłannikiem oznajmił, że nic więcej nie może obiecać oprócz krwi, potu i łez.

Zrobiło się bardzo poważnie, bo to był cytat. W dodatku jeden z najsłynniejszych w historii. Nowy trener Piasta na dzień dobry bez ogródek „pojechał Churchillem”…
Jakby ktoś nie kojarzył - Winston Churchill to taki jegomość, który wyprzedził Szekspira i Dickensa, gdy padł pomysł, by zrobić sondaż na najwybitniejszego Brytyjczyka wszech czasów. Tak po prawdzie wyprzedził w tym sondażu wszystkich. Uznano, że właśnie on - dwukrotny premier Zjednoczonego Królestwa i laureat literackiej Nagrody Nobla - nie miał sobie równych.


Słowa zapożyczone wczoraj przez szkoleniowca gliwiczan budzą jakiś rodzaj dziejowego dysonansu. Bo przecież po raz pierwszy zostały wypowiedziane w trakcie II wojny światowej - a to zupełnie inny rodzaj rywalizacji niż ten, który obserwujemy podczas rundy wiosennej Lotto Ekstraklasy. Ale w porządku, niech będzie, że chwytliwa metafora. Słynna fraza Churchilla przez blisko 77 lat krążyła po wszystkich kontynentach, więc siłą rzeczy ze swych tragicznych okoliczności została wypłukana doszczętnie. W swobodnej aranżacji mogła więc trafić i do Gliwic, na Okrzei 20.

Czujny historyk odnotowałby zapewne, że obietnica Wdowczyka zawiera trzy elementy, podczas gdy ta churchillowska liczyła cztery. Była jeszcze bowiem mowa o znoju. Ale to w sumie drobiazg, skoro w obozie Piasta i tak wszyscy wiedzą, że łatwo nie będzie. Pierwsza okazja, by się o tym przekonać, już dzisiaj wieczorem. Rywalem - Wisła Kraków. Przyjeżdża wprawdzie ekipa, która w gościnie nie wygrała pięciu potyczek z rzędu, ale to tylko statystyczna maskarada. Jeśli komuś się wydaje, że nie ma powodów do niepokoju, to we wszelakich sondażach będzie prawdopodobnie za Dickensem…

Tymczasem jeśli Wdowczyk sięgnie dziś na gliwickiej ziemi po swój premierowy triumf, wygra jako psycholog, nie jako szkoleniowiec. Wszystko, co może na ten moment zrobić, to przekonać każdego ze swoich piłkarzy, że jest urodzonym zwycięzcą. Trenerskie talenty? Nie grają na razie żadnej roli. W tym jednym dniu trzeba mieć coś ekstra. Coś, co wykracza poza naczelną profesję. Churchill to miał - pisał, malował, hodował motyle…

Na wieczorną batalię i jej efekty czekamy zatem niecierpliwie. Będziemy też nasłuchiwać kolejnych cytatów z wielkiej historii. Przygoda pana Dariusza w Gliwicach zostanie uznana za udaną, jeśli któregoś dnia zwróci się do swoich piłkarzy dokładnie tak, jak pan Winston do żołnierzy wracających z frontu. „To wy byliście lwami. Ja tylko ryczałem...”.

 

Z tej samej kategorii