Brazylia: misterium zagłady

Brazylia po porażce
 źródło: AFP

Niemcy w Belo Horizonte okazali się do cna bezwzględni - przerwali nabożeństwo i na oczach całego świata odprawili najbardziej poruszające misterium zagłady, jakie dane było zobaczyć współczesnemu kibicowi.

 

Z tym brazylijskim końcem świata to nie do końca prawda. Minęły już dwie noce i gołym okiem widać, że niewiele się zmieniło. Nadal wszystkie drogi prowadzą do Rio, Maracana stoi tam, gdzie stała, a niedaleko niej z wielkiej góry patrzy na wszystkich Cristo Redentor - Chrystus Odkupiciel. Można tylko odnieść wrażenie, że od wtorku nieco szerzej rozkłada ręce - tym frasobliwym gestem tłumacząc, że nic więcej nie mógł zrobić...

 

Znamy już obu finalistów mundialu i wiemy, że gospodarze - tak okrutnie okaleczeni przez niemiecką maszynerię - zakończą turniej najwyżej na trzecim miejscu. Nie ma jednak większego znaczenia, jakim wynikiem pożegnają te mistrzostwa. Bez względu na końcowy wynik Brazylię czeka kilkupokoleniowa próba udźwignięcia narodowej traumy, zgotowanej przez coś, co wykraczało daleko poza wyobraźnię zwykłego śmiertelnika.   

 

Po raz dwunasty kraj, który organizuje globalny czempionat, nie będzie miał swojego zespołu w wielkim finale. Nigdy wcześniej jednak nie doszło do takiej sytuacji w tak szokujących okolicznościach i w tak szczególnym miejscu. Chodzi przecież o ten jedyny obszar na ziemi, w którym futbol to religia, każdy stadion to katedra, a każdy mecz z udziałem drużyny narodowej to celebracja wiary. Tymczasem Niemcy w Belo Horizonte okazali się do cna bezwzględni - przerwali nabożeństwo i na oczach całego świata odprawili najbardziej poruszające misterium zagłady, jakie dane było zobaczyć współczesnemu kibicowi.

 

Nie trzeba było być Brazylijczykiem, żeby doznać emocjonalnego wstrząsu. Podobnie jak nie trzeba być znawcą dziejów, by rozumieć, że tego, co wydarzyło się na Estadio Mineirao, nie da się zamknąć wyłącznie w wymiarze sportowym. Z czasem coraz rzadziej będzie się mówić o tym, że ktoś w kanarkowej koszulce dwa razy złamał linię spalonego. Na pierwszy plan wysuną się aspekty o zupełnie innym ciężarze gatunkowym – przede wszystkim socjologiczny i kulturowy.  

 

Co dalej z piłkarską reprezentacją Brazylii? Odarta została z nienaruszalnej estymy i mitu hegemona. W sobotę zagra jeszcze o honor, a potem przez wiele lat egzystować będzie jak niezwykłej urody niewiasta z otwartą blizną na twarzy. Nawet gdyby tańczyła najbardziej zmysłową sambę na świecie, nigdy nie wzbudzi takiego pożądania jak do tej pory. I nigdy już nie wyda się tak ekscytująco niedostępna.

 

Z tej samej kategorii