Ustawka na legalu

Pilka nozna. Ekstraklasa. Gornik Zabrze - Wisla Krakow. 29.07.2017
 fot. Michał Stawowiak  /  źródło: Fokusmedia

Naprawdę stare dzieje. Krótkie spodenki przy Roosevelta ubierał wtedy jeszcze Marcin Brosz, kapitanem zabrzańskiej jedenastki był Michał Probierz, a stadion nosił imię Adolfa Hitlera.

To rzeczywiście może być historia z iście królewskim zakończeniem. W ostatnim jej akcie mamy zobaczyć lśniącą koronę na głowie Igora Angulo, snajpera Górnika Zabrze. Na razie wszystko idzie po jego myśli – trzy mecze, sześć goli. Jeśli utrzyma takie tempo, gratulacje zacznie odbierać jeszcze przed zimowym antraktem.

 

Czy zabrzanie na mecie sezonu doczekają się pierwszego w XXI wieku króla strzelców ekstraklasy? Przy Roosevelta nie brak dzisiaj kibiców, którzy na tak postawione pytanie nie tylko odpowiadają bez wahania twierdząco, ale idą nawet krok dalej. Marzy im się oto powtórka z 1989 roku, kiedy za miedzą po tytuł mistrzowski sięgnął beniaminek. Był nim wtedy Ruch Chorzów, a wśród snajperów równych sobie nie miał broniący jego barw Krzysztof Warzycha.

 

Zasadnicza różnica jest jednak taka, że niespełna 25-letni wówczas „Gucio” zaraz potem wyemigrował do Grecji, podczas gdy 33-letni obecnie Angulo rok temu właśnie z Hellady do Polski przybywał. Trudno jednak oznajmić, że to schyłek jego kariery. Tak skuteczny jak obecnie nie był nigdy wcześniej…

 

Górnik może się na razie pochwalić czterema zawodnikami, którzy wygrywali klasyfikację strzelców ekstraklasy. Postacie wszystkim znane, mimo że z różnych stron encyklopedii – Ernest Pol, Włodzimierz Lubański, Andrzej Zgutczyński, Adam Kompała. Ten ostatni okazał się najskuteczniejszy w 2000 roku. Naprawdę stare dzieje. Krótkie spodenki przy Roosevelta ubierał wtedy jeszcze Marcin Brosz, kapitanem zabrzańskiej jedenastki był Michał Probierz, a nawet wśród klubowych legend żywe było jeszcze przekonanie, że stadion nadal nosi imię Adolfa Hitlera.

 

Egzekutor rodem z Bilbao chciałby niebawem dołączyć do zabrzańskiego kwartetu królów - jako pierwszy w tym gronie obcokrajowiec. Głośno o swoich marzeniach nie mówi, ale ma świadomość, że w ostatnich latach równie mocno w sezon nie wszedł nawet legionista Nemanja Nikolić, czyli bombardier jakich mało. Kibice Górnika póki co nie bawią się jednak w arytmetyczne symulacje. Cieszą się chwilą, odliczają dni do kolejnego dnia meczowego i… będą chcieć coraz więcej, bo taki rodzaj euforii szybko uzależnia.

 

Tymczasem by odrobinę stonować nastroje, nie zaszkodzi przypomnieć kształt końcowej tabeli z sezonu 1999/2000. Górnik miał wtedy swojego króla, ale uplasował się tuż nad strefą spadkową. To tak na marginesie – dla tych, którzy już dzisiaj rysują wizję takiej samej ekstazy, jaka zrodziła się przy Cichej 28 lat temu.

 

Gdzieś z tego wszystkiego wyłania się jeszcze jeden, poboczny wątek radosnej kanonady Angulo. Dzięki Hiszpanowi wielu kibiców – nie tylko z Zabrza – zdążyło zapomnieć, że piłkarze Górnika podejrzani byli przed chwilą o ustawianie meczów swojego zespołu u bukmachera. Sprawa była (jest) na tyle poważna, że głos zabrał na ten temat sam prezes PZPN, Zbigniew Boniek. Minęło jednak parę tygodni i tzw. optyka rzeczy uległa wyraźnemu przeobrażeniu. Teraz ligę ustawia pewien Bask z bagnetem. Tyle że robi to nie w ukryciu, lecz przy świetle jupiterów…

Z tej samej kategorii