Babskim okiem: Mistrz przeprasza

 Yuzuru Hanyu
 fot. Grigory Dukor  /  źródło: Reuters

No tego, to jeszcze nie było – dziwiła się niezmiernie moja ulubiona sąsiadka. – Jako wieloletnia wielbicielka axli i piruetów z całą odpowiedzialnością twierdzę, że do tej pory nie widziałam jeszcze żadnego mistrz świata, który by… przepraszał za swój występ. A po mistrzostwach globu w Helsinkach zrobił to Japończyk Yuzuru Hanyu.

Za cóż to mógł też przepraszać najlepszy dziś łyżwiarz figurowy świata, który w stolicy Finlandii stanął na najwyższym stopniu mistrzowskiego podium, perfekcyjnie wykonał cztery skoki z czterema obrotami i uzyskał za swój program dowolny najwyższą w historii tego sportu ocenę 223,30 punktu?

 

Otóż Japończyk przepraszał za swój niezbyt udany program krótki, bo w tej części konkurencji był dopiero piąty. Dlatego więc przyrzekł sobie solennie, że w przyszłości musi się poprawić. I to obiecał.

 

Widać uznał, że tą piątą lokatą sprawił zawód swym fanom i stanowi ona plamę na honorze samuraja. A jak wiadomo samuraj dzielnym wojownikiem jest. I takim właśnie wojownikiem jest na tafli Yuzuru Hanyu.

 

Zachwyciła mnie skromność japońskiego mistrza, który w kilka minut po swym wielkim sukcesie, już myślał o tym, co by tu w swej jeździe doszlifować i oświadczył, że pracował będzie najciężej jak tylko potrafi, aby jeździć jeszcze lepiej. Słowa z pewnością dotrzyma, a że ma dopiero 22 lata i przed nim wiele lat startów, z pewnością zachwyci nas swą jazdą jeszcze nie raz.

 

A kiedy przestałam się dziwić, zrozumiałam, że właśnie ta skromność uczyniła z niego Mistrza. Yuzuru Hanyu zamiast być z siebie w pełni zadowolonym, stale jeszcze w tym co robi – a robi to przecież tak dobrze – widzi, co mógłby zmienić i poprawić, aby było idealnie.

 

To z pewnością wzór dla wielu sportowców, którzy mogliby osiągnąć więcej i do maksimum wykorzystać swój talent. Zresztą nie tylko sportowcy, ale my wszyscy. Tylko może jesteśmy na to zbyt leniwi i nie zawsze nam się po prostu chce.

 

A przecież żeby być mistrzem, tym najlepszym z najlepszych, nieustannie trzeba nad sobą pracować. I z tego pewnie taki wniosek należy wysnuć. Mistrz Hanyu ma już na swym koncie właściwie wszystko, o czym marzyć może sportowiec. Jest mistrzem olimpijskim i dwukrotnym mistrzem świata, a inne jego sukcesy można by tu naprawdę długo wyliczać. A on jeszcze widzi błędy! I to, co może - i co powinien - poprawić. I na dodatek przeprasza, że dotąd tego nie uczynił.

 

Czapki z głów! To naprawdę wielki mistrz, który żadnej taryfy ulgowej dla siebie nie przewiduje. Jego konkurenci nie będą mieli lekko.

Z tej samej kategorii