Babskim okiem: Wielkie powroty

Serena Williams wkrótce zostanie mamą – z radością oznajmiła moja ulubiona sąsiadka. - I trudno się dziwić, że ta wiadomość od kilkunastu dni elektryzuje miłośników sportu na całym świecie. Serena jest ogromnie szczęśliwa, ale – jak oświadczyła – wcale nie zamierza kończyć swej wspaniałej sportowej kariery i nie ukrywa, że chce wrócić na szczyt, ale już z latoroślą u swego boku.

Serena Williams
 fot. KENA BETANCUR  /  źródło: AFP

Wielkie powroty słynnych sportsmenek do wielkiego sportu, nie są niczym nadzwyczajnym. Taki przecież przykład mamy, dosłownie, na wyciągniecie ręki. Wystarczy chociażby wymienić jedno nazwisko – Marit Bjoergen.

 

Słynna Norweżka, po krótkim urlopie macierzyńskim, wróciła na narciarskie trasy, aby znów wygrywać. W środowisku narciarskich biegaczek nie była ona zresztą żadnym specjalnym wyjątkiem, bo młodych mam jest ostatnio w tym towarzystwie tak wiele, że panowie z FIS postanowili stworzyć im wręcz cieplarniane warunki. Postarali się nawet o… nianie, które miały zajmować się dziećmi wówczas, kiedy panie rywalizowały na trasach.

 

Nie ma co ukrywać, panowie ci zachowali się naprawdę elegancko, ale i z wyrachowaniem. A to dlatego, że zawodniczki wracały do biegania w naprawdę znakomitej formie i było to oczywiście z wielką z korzyścią dla tego sportu. No i robiło też bieganiu dodatkowa reklamę.Okazuje się więc, że ciąża i macierzyństwo wcale nie oznaczają końca sportowej kariery. A wręcz przeciwnie. Młode zaś mamy wracają jeszcze silniejsze i w jeszcze lepszej formie.

 

Serena Williams napisała na swoim profilu na Instagramie wzruszający list, adresowany do swego nienarodzonego jeszcze dziecka. – Moje drogie dziecko – pisze w nim - dałeś mi siłę, o której istnieniu nie wiedziałam. Dzięki Tobie poznałam, czym naprawdę jest spokój. Nie mogę się doczekać naszego spotkania. Nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę Cię w boksie dla zawodników w przyszłym roku. Przede wszystkim jednak jestem bardzo szczęśliwa, że będę dzielić się z Tobą pozycją   numer jeden na świecie – wyznała.

 

Tak więc jasno z tego wynika, że najwybitniejsza tenisistka świata nie zamierza kończyć swej sportowej kariery, a wręcz przeciwnie. A teraz będzie odnosić sukcesy nie tylko dla siebie samej. Należy więc trzymać kciuki za to, aby się jej udało. Ale dlaczego niby nie miałoby się udać?Dotąd najsłynniejszą z tenisistek, która wróciła na kort po urodzeniu dziecka była Belgijka Kim Clijsters. Wróciła, aby odnosić jeszcze większe sukcesy, niż przed urodzeniem córki.

 

No i cóż z tego, że Serena jest o dziesięć lat starsza. Ona przecież wielokrotnie pokazała już , że rzeczy niemożliwych nie ma. Tak jak Marit Bjoergen. Czy tak jak amerykańska pływaczka, pięciokrotna mistrzyni olimpijska Dana Vollmer, która w szóstym miesiącu ciąży wystartowała w zawodach na 50 metrów stylem dowolnym. Zajęła wprawdzie 55. miejsce z czasem 27,59, ale stwierdziła, że – czas nie ma znaczenia i że to było wspaniałe uczucie, które zapamięta do końca życia. - Oczywiście konsultowałam się w tej sprawie z lekarzem – dodała. Ale to, że jestem w ciąży nie oznacza, że mam siedzieć w domu na kanapie – stwierdziła pływaczka, która po urodzeniu potomka zamierza rozpocząć przygotowania do igrzysk w Tokio.

 

Brawo Mamy!

Z tej samej kategorii