Babskim okiem: Kufereczek stóweczek

Pieniądze szczęścia nie dają być może, lecz kufereczek stóweczek daj Boże – śpiewała kiedyś Danuta Rinn z Bogdanem Czyżewskim. Ale okazuje się, że owe stóweczki – nawet w wielkiej ilości – rozchodzą się błyskawicznie. Pozostaje po nich wspomnienie i widmo bankructwa. Wiele sportowych gwiazd przekonało się o tym boleśnie na własnej skórze.

 Dennis Rodman
 fot. Gregory Shamu  /  źródło: AFP

Gdybym to ja miała takie pieniądze – rozmarzyła się moja ulubiona sąsiadka. -  Ale dla każdego, przeciętnego śmiertelnika, taka forsa to… kosmos. Niewyobrażalna wręcz fortuna. Najlepiej poinformowany w tym względzie magazyn „Forbes” doniósł właśnie, że Cristiano Ronaldo, po raz drugi zresztą z rzędu, został numerem 1 na liście najlepiej zarabiających sportowców świata. W sezonie 2016/17 gwiazdor „Królewskich” zgarnął 93miliony dolarów. Byłoby to jakieś 350 milionów zetów. Może trochę więcej lub nieco mniej, ale przy takich kwotach jakie to może mieć znaczenie.

 

Ronaldo i jego pieniądze mają się oczywiście świetnie, ale wielu jego kolegów-sportowców też niezłe fortuny potrafiło przehulać.

 

Zacznijmy od tego, że światowe agencje obwieściły, iż były koszykarz NBA Darius Miles wyprzedaje pamiątki, gdyż popadł w długi i z tego powodu musiał złożyć wniosek o uznanie bankructwa. Jego zobowiązania sięgają ponad półtora miliona dolarów.

 

Kolega Milesa, też koszykarz, słynny Dennis Rodman, bez ogródek opowiadał kiedyś o tym, że nigdy nie przywiązywał wielkiej wagi do finansów i ta jego beztroska była powodem bankructwa. – Przetraciłem wszystko – napisał w autobiografii zatytułowanej „Powinienem być już martwy”. Pięciokrotny mistrz NBA wyznawał bowiem dewizę, że „za dużo, to wciąż za mało”. Więc i 50 milionów dolarów nie wystarczyło.

 

O tym, że król ringu Mike Tyson przepuścił aż 300 milionów dolarów - i też musiał ogłosić upadłość - wiedzą prawie wszyscy, ale jest to temat na odrębne opowiadanie. Można powiedzieć, że łatwo przyszło – łatwo poszło.

 

Nie tak dawno piłkarz Manchesteru United Wayne Rooney przegrał w kasynie - w dwie godziny - pół miliona funtów! Bo to słabość do hazardu właśnie jest jedną z przyczyn roztrwaniania tych bajecznych fortun. Królowie życia – wszystko jedno koszykarze, piłkarze czy bokserzy - kończą często bez grosza przy duszy.

 

– Wydałem mnóstwo pieniędzy na chlanie, laski i szybkie samochody. Resztę kasy po prostu zmarnowałem – tak stwierdził kiedyś gwiazdor futbolu z Irlandii Północnej George Best, który ogłosił niewypłacalność w roku 1982, mając 36 lat. Zmarł w roku 2005… Wrakiem człowieka jest dziś bohater angielskich fanów futbolu Paul Gascoigne.  Angielskie media piszą, że przepuścił 14 milionów funtów. Nieustanne imprezy, alkohol lejący się strumieniami, narkotyki…

 

W ciągu ostatnich kilku dekad bardzo wielu piłkarzy zostało na Wyspach Brytyjskich bankrutami. Musi być w tym coś naprawdę niepokojącego, bo zjawisko to stało się nawet przedmiotem badań naukowych. Charytatywna organizacja XPro, opiekująca się zawodnikami, którzy zakończyli karierę, biła na alarm już w roku 2013. Z jej badań wynika bowiem, że trzech - na pięciu piłkarzy na Wyspach - traci cały swój dorobek w ciągu pięciu lat od chwili zawieszenia butów na kołku!

 

Widać  nie wystarczy dobrze kopać piłkę, aby dawać sobie radę w życiu.

Z tej samej kategorii