Babskim okiem: Radości, szczęścia moc

Któż nie zna Roberta Lewandowskiego? Na taką futbolową gwiazdę fani piłki nożnej znad Wisły czekali od lat. I wreszcie jest! Po latach posuchy mamy kogoś, bez kogo trudno sobie nawet wyobrazić reprezentację biało-czerwonych. Teraz każdy, z uganiających się za piłką chłopaków marzy o tym, aby być jak on. 21 sierpnia „Lewy” skończył 29 lat. Wszystkiego najlepszego!

 Robert Lewandowski
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Wszystkiego najlepszego, radości, szczęścia moc – podśpiewywała sobie pod nosem moja ulubiona sąsiadka, która w ten sposób chciała uczcić 29 urodziny idola milionów Polaków, gwiazdę numer 1 polskiej piłki – Roberta Lewandowskiego.

 

– Swoim zwyczajem sprawdziła też natychmiast pod jakim to znakiem zodiaku urodził się pan Robert. No – oczywiście! – to zodiakalny Lew. I teraz już wszystko wiadomo. Chciał czy nie chciał, musiał zrobić karierę, bo Lwy tak mają.

 

Chociaż pewnie jednak nie byłoby takiego Lewandowskiego, gdyby nie pracowitość, wrodzona zawziętość i pani Iwona, mama piłkarskiej gwiazdy, której i on – i my oczywiście – tak wiele zawdzięczamy.

 

Wcale nie ukrywam, że mu kibicuję. Nie tylko dlatego, że strzela bramki i jest filarem naszej reprezentacji. Podoba mi się i to, że nie zmienił się pod wpływem sławy i pieniędzy. A nie wszystkim to się udaje.

 

Ale urodziny, to urodziny - życzenia się należą. Czegóż mu jeszcze zatem życzyć? Patrząc na niego powiedzieć można, że przecież wszystko już ma. Spróbuję zatem podeprzeć się słowami słynnej piosenki, śpiewanej kiedyś przez Danutę Rinn i Bogdana Czyżewskiego. Ogólnie więc wszystkiego najlepszego oczywiście. A radość i szczęście pana Roberta to z pewnością nie tylko boiskowe sukcesy. To przede wszystkim ciepły, rodzinny dom, w którym czeka na niego pani Anna, piękna i mądra żona, z uroczą córeczką Klarą.

 

Wakacji w Złotym Brzegu? Jak to w owej piosence jest? Niekoniecznie – chyba, że sam zechce – bo ostatnio wypoczywał z rodziną w ukochanym Stanclewie nad jeziorem Jełmuń na Mazurach, gdzie ma piękną  rezydencję. Woli tam, chociaż wszystkie najwspanialsze kurorty świata stoją przed nim otworem.

 

O kufereczku stóweczek on też marzyć nie musi. Bo już niezły kufereczek ma. Jak skrzętnie policzono, tylko w tym roku, zarobi 100 milionów złotych, co daje11 tysięcy zetów na… godzinę. Rodzinny segment więc i cztery kółka też są – delikatnie mówiąc - niczego sobie.

 

Więc po prostu wszystkiego najlepszego, wszystkiego czego chce i… wygrania Ligi Mistrzów, bo takiego zwycięstwa w jego bogatej kolekcji sukcesów jeszcze brakuje.

 

No – i tak, trochę samolubnie i w imieniu wszystkich polskich fanów futbolu – to życzę mu wielu, wielu bramek, strzelonych zwłaszcza w reprezentacyjnej drużynie biało-czerwonych. Kapitanie, dzięki za już! I prosimy o jeszcze!

Z tej samej kategorii