Babskim okiem: Perukowa wpadka

 Blessing Okagbare
 fot. Jonathan Ferre  /  źródło: AFP

W jaki sposób zapisać się można w historii sportu? Oczywiście dzięki medalom i rekordom. Ale, niekoniecznie. Otóż 28-letnia Nigeryjka Blessing Okagbare, brązowa medalistka olimpijska i wicemistrzyni świata w skoku w dal, podczas zawodów Diamentowej Ligi w Oslo była dopiero siódma, ale to nie zwyciężczyni, ale właśnie ona stała się „bohaterką” tej imprezy, bo skacząc… zgubiła perukę.

Kobieta, wszystko jedno sportsmenka czy nie, zawsze będzie… kobietą – filozoficznie zauważyła moja ulubiona sąsiadka. – Panie, bez wątpienia, są  przecież piękniejszą twarzą sportu. Więc efektowna fryzura, makijaż, manicure. Chcą być po prostu piękne i modne. No i wszystko wskazuje na to, że Blessing Okagbare stała się właśnie ofiarą mody.

 

Nigeryjka nie od dziś znana jest bowiem z tego, że nie tylko daleko skacze, ale też nieustannie zaskakuje wyszukanymi fryzurami o niezwykle wymyślnych kolorach. Może niektórzy z najbardziej zagorzałych fanów pamiętają, że – na przykład - w czasie igrzysk w Rio de Janeiro miała fioletowe włosy.

 

Po co jednak cały ten kram z farbowaniem, skoro dzięki perukom można mieć włosy we wszystkich kolorach tęczy, na każdą okazję, porę roku czy w zależności od humoru. Ale sportsmenki-elegantki  lekko nie mają. One przecież nie tylko mają ładnie wyglądać. Muszą jeszcze  szybko biegać czy daleko skakać. No i okazało się, że to wymaga ofiar.

 

Perukowa wpadka, którą dzięki telewizji mógł obejrzeć cały świat, nie tylko zdeprymowała – chociaż na krótką chwilę – zawodniczkę, ale też pozbawiła ją  pewnie zwycięstwa, bo zgodnie z regulamin zmierzono jej skok do miejsca, gdzie po upadku wylądowała peruka.

 

Może przez chwilę było nawet śmiesznie, ale nie przypuszczam, aby zawodniczka w jakiś specjalny sposób przejęła się tą wpadką. Po prostu perukę podniosła, otrzepała ją z piasku, włożyła na głowę i po kłopocie. Ani ona pierwsza, ani ostatnia. Najróżniejszych, mniejszych i większych wpadek, są przecież setki. Chociaż perukowych jeszcze do tej pory nie było.

 

Ale inne? Bardzo proszę. Miłośnicy futbolu pewnie pamiętają garderobianą wpadkę Pepa Guardioli, który cały mecz Bayernu z FC Porto przeparadował wprawdzie w eleganckim garniturze od Armaniego, ale – niestety - w spodniach pękniętych na szwie, przez które to pęknięcie widać było udo i bieliznę słynnego trenera.

 

A cóż ma powiedzieć brytyjska bobsleistka Gilian Cooke, która w czasie mistrzostw świata w roku 2010, w Szwajcarii, miała jeszcze gorszą wpadkę. Otóż gdy rozpychała boba do startu, widać wypięła się zbyt mocno, kostium na pupie nie wytrzymał i cały świat mógł podziwiać jej pośladki. Dodać jednak trzeba, że panie bez względu na zaistniałe okoliczności  wystartowały i szczęśliwie do mety dojechały…

 

Życie – jak mawiają mędrcy – jest życiowe. Różne wpadki, i to w najmniej oczekiwanych momentach, zdarzać się mogą. Ale czy warto przejmować się takimi drobiazgami?

Z tej samej kategorii