Babskim okiem: Wielobój świateczny

Curling
 fot. GREG BAKER  /  źródło: AFP

Nie ukrywam, że w przedświątecznym okresie szczególnie bliskim mi sportem staje się… curling – zwierzała się moja ulubiona sąsiadka. – Pewnie dlatego, że podstawowym sprzętem używanym tu przez zawodników jest szczotka, która w tym czasie jest czymś w każdym domu niezbędnym. Ale bliskie memu sercu stają się wówczas również zapasy, podnoszenie ciężarów czy biegi na orientację.

 

Zestaw tych sportów, zwany przeze mnie wielobojem świątecznym, jest wtedy zresztą bliski sercu każdej gospodyni czy – mówiąc bardziej elegancko – pani domu. Jeśli niektórzy z panów jeszcze się nie domyślili o co też biega, to pośpiesznie tłumaczę, że mam na myśli – oczywiście – przygotowania świąteczne.

 

Najpierw więc o tej curlingowej szczotce. To specjalnych wyjaśnień nie wymaga. Umiejętność szczotkowania lodu jest jak znalazł, kiedy przyjdzie froterować parkiety czy ścierać kurze.

 

Zapasy – też plasujące się w tym świątecznym wieloboju na bardzo wysokiej pozycji – mają znaczenie dwojakie. Po pierwsze należy bowiem odpowiednie zapasy zgromadzić, czyli zakupić wystarczająco dużą ilość jadła i napojów, aby potem w spokoju świętować czyli oddawać się uciechom stołu i błogiemu lenistwu. Po drugie - umiejętności zapaśnicze bardzo przydać się mogą w walce  z resztą rodziny, która nie bardzo chce włożyć odpowiednią ilość wysiłku w przedświąteczne przygotowania.

 

Kolejną konkurencją owego wieloboju jest dźwiganie, czy jak kto woli,  podnoszenie ciężarów. Taki trening naprawdę gorąco polecam wszystkim uprawiającym tę sportową specjalność. Później z pewnością bić będą życiowe rekordy, a i dozgonną wdzięczność reszty rodziny sobie zaskarbią, kiedy wszystkie te torby i siaty do domu przytaszczą.

 

Ilość bowiem każdych przedświątecznych zakupów na dziesiątki kilogramów zawsze się przekłada. Te wszystkie szyneczki, kiełbaski czy też  zwykłe jarzynki do zrobienia ulubionych sałatek ,to naprawdę niezłe ciężary są. Zapewniam, że niejeden z chadzających na siłownię dżentelmenów, od ich noszenia nabawił by się niezłych odcisków.

 

No i jeszcze te biegi na orientację. Po marketach oczywiście. Bo tu towar świeższy, a tam tańszy, a tam prezenciki dla rodziny i przyjaciół kupić należy, żeby najbliższym świąteczny czas jeszcze bardziej umilić.

 

Trudno się zatem dziwić, że okres przedświąteczny jest czasem niezwykle intensywnego wielobojowego treningu. Głównie dla pań. Panowie bowiem, w większości przypadków, zajmują się nie ową amatorszczyzną, ale jako wytrawni zawodowcy, dyskutują przed telewizorami o wyższości futbolu angielskiego nad hiszpańskim – czy też odwrotnie. No, trochę chyba przesadziłam. Ale tylko trochę.

 

Więc teraz już poważnie. Wesołych Świat życzę! I wielu wiosennych spacerów, aby pyszne jedzonko w tłuszczyk się nam nie zamieniło.

Więcej na temat:Babskim okiem, Lidia Nowakowa
Z tej samej kategorii