Babskim okiem: „Boski Diego”

Maradona
 fot. ALESSANDRO GAROFALO  /  źródło: AFP

Na deskach słynnego teatru operowego, neapolitańskiego San Carlo, zaprezentowane zostało przedstawienie, zatytułowane "Trzy razy 10", którego bohaterem jest Diego Maradona. Geniusz piłki wprawdzie nie śpiewał, ale bilety rozeszły się w mgnieniu oka. To, że Diego znalazł się operowej scenie łatwo można wytłumaczyć. Przecież był naprawdę wielkim artysta futbolu i wirtuozem piłki.

Żałuję, że mnie tam jednak nie było – westchnęła moja ulubiona sąsiadka. – W końcu przecież dziś mówi o tym cały – i to nie tylko sportowy – świat. Nareszcie bowiem i futbol trafił do… opery. A w każdym razie trafiła tam jego wielka gwiazda.

 

Na deskach słynnego teatru operowego, jednego z najbardziej znanych w Europie neapolitańskiego San Carlo, zaprezentowane zostało bowiem w miniony poniedziałek przedstawienie, zatytułowane „Trzy razy 10”. Jego bohaterem jest oczywiście występujący z tym numerem piłkarz, który znalazł się w galerii sław włoskiego futbolu, mający wkrótce zostać honorowym obywatelem Neapolu, Diego Maradona.

 

Geniusz piłki wprawdzie nie śpiewał, ale bilety i tak – chociaż kosztowały nawet i 330 euro – rozeszły się w mgnieniu oka. Okazja była bowiem nadzwyczajna, a ten spektakl, - jak to z góry zapowiedziano - był wydarzeniem jednorazowym. 1300 widzów, którzy mieli szczęście je na własne oczy zobaczyć, zgotowało geniuszowi piłki owacje na stojąco.

 

No i w końcu wszystko działo się w szczególnych okolicznościach, bowiem 10 maja tego roku minie przecież 30. rocznica wydarzenia, które uczyniło tu Argentyńczyka prawie bóstwem. Bo to wtedy wreszcie biedne południe pokazało po raz pierwszy bogatej północy, jak wiele znaczy i że może mieć nawet futbolowego mistrza Italii.

 

To wydarzenie wprawiło Neapolitańczyków w prawdziwą ekstazę! I tego Maradonie nigdy tu nie zapomną. To, że Diego znalazł się na operowej scenie wytłumaczyć można jednak dość łatwo. Przecież  był naprawdę wielkim artystą futbolu i wspaniałym wirtuozem piłki. I tego nikt mu odebrać nie jest w stanie.

 

„Trzy razy 10”  to widowisko, którego autorem jest aktor,  reżyser i komik Alessandro Siani i jest  to historia życia i sportowej kariery Maradony. Przedstawienie podzieliło  Neapolitańczyków. Tak w każdym razie włoskie media podsumowują polemikę wokół tego wydarzenia. Niektórzy, jak reżyser Roberto de Simone uważają, że jest to zniewaga dla kultury. Ale  burmistrz Neapolu Luigi De Magistris – wielki zwolennik Maradony - stwierdził jednak, że teatr nie powinien  reprezentować jedynie elit i znakomitości, ale również kulturę ludu.

 

Lud Neapolu zaś martwił się jedynie tym, że ich idola obejrzy w teatrze tylko wybrana garstka, a gdyby wystąpił on na którymś z miejskich placów, mogłyby go podziwiać tłumy.

 

Wielbicielom Maradony nie przeszkadza bowiem nawet fakt, że jego karierę pod Wezuwiuszem zakończył kokainowy skandal i że od lat ich bożyszcze ścigane jest przez włoski urząd skarbowy za niepłacenie podatków. Ale w końcu Maradona to jeden z najznakomitszych piłkarzy w historii tego sportu.

 

Najlepszy piłkarz XX wieku. No i człowiek mający nawet swój… kościół, który powstał 30 października 1998 roku, w dniu jego trzydziestych urodzin. A wierni  tego kościoła – Iglesia Maradoniana – wierzą w to, że Diego został zesłany na Ziemię przez Boga i uważają, że jego piłkarskie umiejętności powinny być przedmiotem kultu i czci. Więc cóż to dla niego… opera?  

 

Więcej na temat:Babskim okiem, Diego Maradona
Z tej samej kategorii