Babskim okiem: Nie do wiary?!

Mam znakomitą wiadomość dla wszystkich, którzy dawno już mają za sobą pierwszą młodość - z entuzjazmem oświadczyła moja ulubiona sąsiadka. - Bo cóż z tego, że macie na karku te swoje „dziesiąt” lat? Nawet i z okładem. Świat nadal stoi przed wami otworem. Wyobraźcie sobie, że w Berlinie, uczy dzieci pływania stuletni Leopold Kuchwalek. I „Dziadek” Leo ma na tym polu znakomite osiągnięcia.

Man Kaur
 fot. MICHAEL BRADLEY  /  źródło: AFP

Musiałam się uszczypnąć – i to kilka razy – aby przekonać się, że to co widzę na ekranie telewizora, to najprawdziwsza prawda. Gromadka uszczęśliwionych maluchów pływała sobie w basenie pod okiem mocno starszego pana, który wyjaśniał im tajemnice żabki, kraula i skakania do wody. Dzieciaki trenowały ochoczo i z uwagą słuchały „dziadka” Leo czyli Leopolda Kuchwalka, który naprawdę nie wyglądał na kogoś, komu jakiś czas temu stuknęła setka.

 

No i wtedy przypomniałem sobie, że przecież przed igrzyskami w Rio de Janeiro agencje rozpisywały się o nowozelandzkim trenerze, który pojechał do Brazylii ze swym podopiecznym, mając… 94 lata. Sam zaś Arch Jelley, bo to właśnie o nim mowa, nie widział w tym jednak niczego nadzwyczajnego. Oświadczył, że jeśli ma się odpowiednią wiedzę i jest się na bieżąco z nowym rozwiązaniami, to… wiek nie ma znaczenia.

 

No i brawo.  I tak trzymać! Dziś, coraz częściej, słyszymy o mistrzach w wieku mocno zaawansowanym. Taki – na przykład – Bill Guilfoil, amerykański tenisista stołowy, w wieku 93 lat ubiegał się o prawo startu w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro…

 

Największą jednak popularnością wśród stulatków cieszy się bieganie. 105-letni Japończyk Hidekichi Miyazaki, człowiek który pobił rekord świata w swej kategorii wiekowej w biegu na 100 metrów – czasem 42,22 – wcale nie był zadowolony ze swego wyczynu. – Biegłem tak wolno, że aż łzy pojawiły się w moich oczach – stwierdził.

 

Dodał jednak, że jest dumny ze swej kondycji fizycznej i że będzie trenował jeszcze… intensywniej, bo wyznaczył sobie cel – 35 sekund! Bo może przecież biegać jeszcze szybciej. No i dodał, że zawsze marzył o tym, aby ścigać się z Boltem!

 

W tym ostatnim przypadku koniecznie dodać należy, że pan Miyazaki zaczął trenować dopiero mając… 90lat! A trenuje biegając po parku z plecakiem, do którego wkłada wcześniej kilogramowy ciężarek. Do startów podchodzi zaś śmiertelnie poważnie, więc przed każdym biegiem ucina sobie drzemkę.

 

W Księdze Rekordów Guinnessa zapisał się 100-letni Fauja Singh, który został najstarszym na świecie maratończykiem. Stulatek z angielskiego Ilford przebiegł trasę maratonu w Toronto w 8 godzin 25 minut i 16 sekund. Bieg ukończył na 3850 miejscu, zostawiając za sobą pięciu innych biegaczy. Maratończyk twierdził, że tajemnica jego formy tkwiła w imbirowym curry, herbacie i optymizmie.

 

Ostatnio zaś bohaterką bieżni została 101-latka z Indii, babcia Man Kaur. Podczas World Masters Games pokonała dystans 100 metrów w 74 sekundy. Wzięła też udział w konkursie rzutu oszczepem i pchnięciu kulą.  Oświadczyła jednak, że najbardziej lubi biegać… A w takiej formie trzyma ją  dobre odżywianie i codzienny trening.

 

No i niech ktoś teraz powie, że dla niego jest za późno na uprawianie sportu! Okazuje się, że sport można przecież uprawiać w każdym wieku. I to jest naprawdę znakomita wiadomość.

 

Z tej samej kategorii