Babskim okiem: Napoleon skoków

3 grudnia Adam Małysz skończył 40 lat. Prawie wszystkie te lata spędził na skoczni, bo – podobno – już jako przedszkolak budował ze śniegu miniaturowe skocznie. Miłość do tego sportu miał we krwi. I nie mogło być inaczej. Jego pradziadek miał przecież własną skocznie, a jego pierwszym trenerem był wujek – Jan Szturc.

 Adam Małysz
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

To były piękne dni – podśpiewywała sobie pod nosem moja ulubiona sąsiadka. – Wspominała bowiem czasy, kiedy na światowych skoczniach dzielił i rządził Adam Małysz. No nie, żeby nie doceniała tego, co mamy dziś. Ale zaraz przypominała, że to też dzięki temu, że to przecież właśnie ON, „Orzeł z Wisły” sprawił, że narciarskie skoki stały się narodowym sportem Polaków. 

 

„Małyszomania” dokonała tego, że każdy chłopak chciał być jak on, a wielu z nich poszło w ślady mistrza i dziś przysparza nam medali na skoczniach świata. No i jak to ona zaraz przypomniała, że Małysz wzrost ma – prawie – jak…  Napoleon. Jego 170 centymetrów, to ledwie o centymetr więcej niż mierzył Bonaparte. Widać kolejny - Mały, Wielki Człowiek.

 

W przypadku Adama Małysza jestem jak najbardziej za… kultem jednostki. To przecież on  znakomicie pokazał światu, że Polak potrafi! I to jak! Kibicowali mu rodacy na wszystkich kontynentach. To on znakomicie podbudowywał ich samopoczucie.Bo jak to fajnie było przyjść do pracy w Niemczech czy Austrii i zapytać  - tak od niechcenia – nie wiecie może kto wczoraj wygrał konkurs skoków? Jego najbardziej zagorzałe fanki twierdziły, że jak siadał na belce, to one miały… motyle w brzuchu.

 

Jak na prawdziwego Strzelca przystało, bo Pan Adam zodiakalnym Strzelcem jest, potrafił - jak nikt inny - trafiać w serca kibiców. Zawsze był pracowity, uparty, uśmiechnięty, życzliwy, cierpliwy i… skromny. Człowiek, który milionom rodaków dał tyle radości! Wielki mistrz, a taki zwykły człowiek.Stał się legendą za życia, a na skoczni jego imienia, w jego rodzinnej Wiśle, skaczą dziś ci, którzy poszli w jego ślady.

 

3 grudnia Pan Adam skończył 40 lat. Więc stąd ta laurka. No i gromkie sto lat! I życzenia. Najlepsze. I proszę pamiętać, że życie zaczyna się po czterdziestce, a Pan Adam ze swoim doświadczeniem, może jeszcze naprawdę wiele dla polskich skoków – jako dyrektor koordynator w Polskim Związku Narciarskim – zrobić.

 

Więc piękne dni polskich skoków wcale nie minęły. Nadal trwają. I mamy taka nadzieję, że długo trwać będą.

 

Z tej samej kategorii