W związku ze związkiem...

Nie chodzi o to, żeby klubom rozdawać pieniądze, ale o coś dużo łatwiejszego - żeby przede wszystkim ich nie łupić!

Henryk Loska
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Jeśli piłka nożna jest najważniejsza z rzeczy nieważnych, to wybory władz w wojewódzkich związkach futbolowych może i nie będą tak brzemienne w skutki, jak na przykład ostatnie wybory parlamentarne, ale na pewno wzbudzają spore emocje. Największe w środowisku, którego bezpośrednio dotyczą. Śląski Związek Piłki Nożnej jest niewątpliwie jednym z największych w Polsce, jeśli chodzi o tzw. liczbę podmiotów, czyli po prostu klubów stricte piłkarskich lub sekcji piłki kopanej w organizacjach wielosekcyjnych, choć tych jest coraz mniej.

 

A każdy taki klub ma swoje ambicje, czyli - co w sporcie jest przecież naturalne - chce prezentować się jak najlepiej i grać w jak najwyższej klasie. Ekstraklasa jest dziś jeszcze za mała, by pomieścić wszystkich chętnych, ale prawdziwa rywalizacja na niższych szczeblach może tylko podnieść poziom całej naszej piłki, co przecież powinno być pierwszorzędnym celem wszystkich tych, którzy ten sport kochają i tych, którzy dzięki niemu egzystują.

 

I tu właśnie będzie o egzystencji. O ile kluby każdego stopnia, począwszy od B klasy, mają na ogół wystarczającą liczbę seniorów, by przystąpić do rozgrywek, i pewną liczbę zdolnego narybku, gotowego w pewnej perspektywie zasilić pierwszy zespół. O ile mają obiekty spełniające wymogi przepisów licencyjnych, i o ile mają oddanych działaczy, pracujących niemal dwadzieścia cztery godziny na dobę, to jak województwa długie i szerokie na ogół nie mają tyle pieniędzy, by nie martwić się o jutro, pojutrze, żeby o dalszej perspektywie czasowej już nie wspominać. A oczywiste przecież jest, że jeśli zabraknie klubów, to rację bytu natychmiast stracą zrzeszające je związki, głównej centrali - Polskiego Związku Piłki Nożnej - nie wyłączając.

 

W PZPN-ie takim scenariuszem po udanym finansowo Euro nikt zapewne się nie martwi, to w związkach wojewódzkich już trzeba by było. I wcale nie chodzi tu o to, żeby klubom rozdawać pieniądze, ale o coś dużo łatwiejszego - żeby przede wszystkim nie łupić! Taryfikator opłat wnoszonych do związku, za rejestrację zawodników, za transfery, za kartki, za sędziów i jeszcze za parę innych rzeczy, jest zmorą wielu klubów, zwłaszcza tych najuboższych, ale tych średniozamożnych też. Oczywiście zrozumiałe jest, że wojewódzkie związki muszą się z czegoś utrzymywać, ale kto znajdzie „złoty środek” (nie mylić ze „złotym pociągiem”), żeby klubom ulżyć, ten wygra wybory. Jeżeli już nie te, to na pewno następne...

Więcej na temat:PZPN, felieton, piłka nożna, Śl. ZPN
Z tej samej kategorii