Czy strata punktów przez Górnika to na pewno wina sędziów?

Dwa, a może trzy tygodnie temu na naszych łamach można było przeczytać, że gdyby nie rzuty karne dyktowane przeciwko Górnikowi, zwłaszcza cztery zarządzone przez pana Pawła Raczkowskiego (dwa dla Jagiellonii i dwa dla Cracovii), to zabrzanie byliby liderami ekstraklasy. I znów okazało się, że stare przysłowia to nie paplanina, tylko mądrość narodów.

Slask Wroclaw - Lechia Gdansk
 fot. Pawel Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

No bo, co się odwlecze, to nie uciecze i Górnik jest liderem naszej najwyższej klasy rozgrywkowej. I to pomimo dyktowanych przeciwko niemu (nie tylko przez pana Raczkowskiego) prawie w każdym (!) meczu „jedenastek”. Bo przecież już po całej aferze zrzuconej na barki sędziego z Mazowsza przyszedł mecz Pucharu Polski z Sandecją Nowy Sącz. I co? Ano kolejny karny przeciw Górnikowi i to podyktowany w Zabrzu. Krajowy puchar transmitowany jest w chyba bardziej dostępnej telewizji niż ta, która pokazuje ekstraklasę, więc więcej ludzi widziało, że ta „jedenastka” nie budziła wątpliwości. Tomasz Loska „wapno” odbił, ale natychmiast piłkę do bramki na wagę... dogrywki wpakował mu kolega z drużyny! A potem liga w Szczecinie i karny dla Pogoni! I Loska znów obronił, ale tym razem nikt mu nie starał się „pomóc”. Właśnie po tych kolejnych „elwrach” przypomniałem sobie redakcyjne dyskusje, z których wynikało, że z czterech decyzji arbitra Raczkowskiego, dwie były ewidentne, a dwie kontrowersyjne. A jeśli kontrowersyjne, to 50 na 50 - sędzia mógł gwizdnąć albo nie gwizdnąć. Warszawianin akurat gwizdnął.

 

Chcąc spojrzeć na to jeszcze szerzej, pogrzebałem w pamięci i w ciągle pachnących farbą drukarską, a przecież już archiwalnych numerach „Sportu”, i nie znalazłem żadnej wypowiedzi trenera Górnika, Marcina Brosza, świadczącej o jego pretensjach do sędziów za te newralgiczne dla losów rywalizacji decyzje. Najczęściej mówił mniej więcej tak (cytuję z pamięci): „Musimy nauczyć się unikać takich sytuacji”. A przecież zabrzański szkoleniowiec swoich emocji nie ukrywa, za co został odesłany na trybuny na zakończenie ostatniego sezonu pierwszej ligi i już raz w ekstraklasie. Może więc nie zawsze winni są sędziowie, a często raczej luzik w podejmowaniu ważnych decyzji we własnej „szesnastce”?


Jednak żeby sędziowie nie czuli się zupełnie przeze mnie rozgrzeszeni, to muszę przypomnieć, że nie byle kto, bo Szymon Marciniak - przy „pomocy” VAR-u! - podyktował dla Śląska przeciw Cracovii karnego, którego nie było (krakowianie stracili wtedy ten punkt niby-podarowany przez pana Raczkowskiego), a też nie byle kto, bo Tomasz Musiał, niedawno widział rękę Marco Paixao, której nie było, choć w zeszłym sezonie nie widział ręki arkowca Rafała Siemaszki, którą cała Polska widziała, a która za jednym zamachem strąciła w przepaść Ruch Chorzów i Górnika Łęczna.


W niedzielę Górnik gra z Piastem. Czy będzie karny dla gliwiczan? A jeśli tak, to cóż to takiego?

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~cirioUżytkownik anonimowy
~cirio :
No photo~cirioUżytkownik anonimowy
nie sedziow tylko jednego plantaz czterech karnych jakie podyktowal dwa byly ale dwa to tylko on wie dlaczego podyktowal a z tego bybyly minimum 3 pkt wiecej
1 paź 17 12:17 | ocena:100%
Liczba głosów:7
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~cirioUżytkownik anonimowy
~cirio :
No photo~cirioUżytkownik anonimowy
no niestety polscy sedziowie sa slabi no moze nie wszyscy ale kilku jest beznadziejnych
1 paź 17 12:19 | ocena:100%
Liczba głosów:6
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~KramerUżytkownik anonimowy
~Kramer :
No photo~KramerUżytkownik anonimowy
Warszawiak, panie redaktorze.
Po drugie trener Brosz z zasady nie komentuje decyzji sędziów, jakie by nie były, więc argument jest bezwartościowy.
4 paź 17 09:19 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii