Won z polityką; są ważniejsze rzeczy i większe wartości!

Jeśli człowiek wyrosły na gruncie wartości sportowych, z powodu polityki zwróci się teraz przeciwko sportowi, to... pora umierać.

Szombierki Bytom
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Opisywane TUTAJ zamieszanie wokół Szombierek Bytom jest dobitnym przykładem tego, jak rujnujący wpływ na pozornie odległe od polityki elementy życia społecznego ma właśnie ta dziedzina.

 

Sportowa przeszłość Damiana Bartyli - piłkarza, sędziego, prezesa klubu ekstraklasy - dla niego samego jest powodem do osobistej dumy. W sensie politycznym zaś stała się trampoliną do kariery w tej właśnie dziedzinie, której (na razie?) uwieńczeniem jest fotel prezydenta Bytomia z mocnym, 60-procentowym mandatem społecznego zaufania.

 

Jest - a przynajmniej taką mam nadzieję jako człowiek Sportu - Damian Bartyla wciąż człowiekiem sportu, dla którego boiskowy sukces, wychowanie poprzez ruch i aktywność sportową, wreszcie kształtowanie ducha poprzez rywalizację fair play wciąż jest priorytetem, a nie pustym słowem. Obojętne, czy odbywa się pod szyldem Polonii, Szombierek czy - dajmy na to - ŁKS-u Łagiewniki lub Ruchu Radzionków.

 

Rozumiem niepokój działaczy Szombierek, którym - przy odnawianej co miesiąc (a nie raz na rok) umowie o korzystaniu ze stadionu przy Modrzewskiego - trudno planować cokolwiek w dłuższym kontekście czasowym, co przecież jest warunkiem niezbędnym dla rozwoju każdego klubu. Bo tu właśnie wkroczyła wspomniana na wstępie - cholerna! - polityka.

 

Nie jest tajemnicą, że środowisko ludzi wokół GKS-u Szombierki w niedawnych wyborach samorządowych nie opowiadało się po stronie prezydenta. Ba; i po jego reelekcji niektórzy członkowie tego środowiska publicznie dawali wyraz - niekoniecznie w sposób umiarkowany - swej dezaprobacie wynikom demokratycznego procesu.

 

Zapewne więc mamy do czynienia z formą pogrożenia palcem, z przesłaniem: Czemu podgryzacie rękę (miasta), która was karmi? Zróbcie porządek z tymi, którzy takim zachowaniem szkodzą - przede wszystkim wam. Słuszne to czy nie słuszne - ocenę pozostawiam Czytelnikom. Szkoda tylko, że w duszy prezydenta, doskonale przecież znającego zasadę fair play, natura sportowca daje się usuwać w cień przez naturę polityka. W tej ostatniej zaś - do diabła! - o fair play i ludzkiej przyzwoitości mówić nie sposób...

 

I jeszcze jedno; przykład reaktywacji Szombierek od zera, i ich marszu od B-klasy do III ligi to potwierdzenie odnoszącej się niegdyś do Polonii zasady, że na betonie również kwiaty rosną. Trzeba o tym - zwłaszcza na Górnym Śląsku, w tutejszej rzeczywistości - koniecznie pamiętać. I ostrożnie używać sekatora...

Z tej samej kategorii