Barbórka 2014: Futbol i górnictwo, czyli sprawa polityczna

Sesja fotograficzna w kopalni
 /  fot. Dariusz Hermiersz  /  źródło: newspix.pl

Związki węglowych spółek ze sportem za „temat drażliwy” uznają dziś ich władze i centrale związkowe. Dziwne? Dziwne.

Jesteśmy dziś - jako Śląsk - wielkim zaściankiem. Nie mamy elit... - powie w piątek na naszych łamach w obszernym wywiadzie syn tej ziemi, Antoni Piechniczek (zapraszamy do lektury oczywiście). Nic to, że tradycyjnego podziemnego bogactwa wciąż jest na Śląsku sporo; mniej lub bardziej nieudolna strategia społeczno-gospodarcza państwa sprawia, że trudno ten potencjał wykorzystać na rynku. W ten sposób region, w którym rodzi się tak wiele talentów sportowych - a już piłkarskich w szczególności - zepchnięty został przez ćwierć wieku z pozycji futbolowego hegemona do roli kopciuszka. Sport, znajdujący przez kilka dekad oparcie w przemyśle, przede wszystkim w górnictwie, pozbawiony został naturalnej "transfuzji".

 

Kiedyś bowiem owym przemysłem - zwanym wówczas "ciężkim" - zarządzali ludzie stąd; z regionem związani i doń, do jego tradycji, przywiązani. Dziś jeśli nawet reprezentanci Śląska znajdują się w kierownictwie Ministerstwa Gospodarki, interesy tego regionu odsuwają na daleki plan. Zarządzanie górniczymi spółkami - wbrew pozorom - jest ściśle scentralizowane, zaś dyktat związkowych watażków dodatkowo związuje ręce tym, którzy jakiekolwiek przychody chcieliby zainwestować - tradycyjnie! - w futbol. 

 

Związuje ręce i dodatkowo... zmusza do milczenia. Kilkanaście miesięcy wstecz doprawdy trudno było zrozumieć na przykład, czemu Katowicki Holding Węglowy SA co prawda reklamuje swe usługi, dorobek i urobek na koszulkach GKS-u Katowice, ale robi to... dość wstydliwie, na rękawkach. Choć skala pomocy pewnie uzasadniałaby wprowadzenie loga KWH na przód koszulek. "Drażliwa sprawa" - słyszeliśmy wówczas wyjaśnienia. "I polityczna". Polityczna, bo spółki górnicze tylko w ograniczonym zakresie miały prawo dysponować wypracowanymi przez siebie środkami. "Każda większa decyzja zapada w Ministerstwie Przemysłu" - tłumaczono. A jego szef - w randze wicepremiera - raczej nie miał chęci do jakiegokolwiek ruszania niebezpiecznego - z jego punktu widzenia - tematu. To zresztą niecała prawda; czasem sprawę da się "obejść" bez ministra, ale za to z niezbędnym "błogosławieństwem" innego ważnego człowieka. Na przykład byłego premiera. "Bez nazwisk proszę"...


Co ciekawe - za niebezpieczny uznaje ten temat także potencjalna siła mogąca zmieść ministra - czyli górniczy związkowcy. Propozycja porozmawiania - do gazety oczywiście - o potencjale polskiego górnictwa i ewentualnych związkach ze sportem wywoływała w związkowych centralach może nie tyle popłoch, co wyraźną niechęć. "Wie pan, w kontekście protestów... Drażliwa sprawa". Obie - de facto skonfliktowane - strony w ten sam deseń? Czyżby więc konflikt tylko na użytek medialnego teatru? Kreacja własnych osób i stanowisk?


Powtórzmy: za sznurki pociągają w tej materii politycy. Tylko ich zgoda - wynikająca z potrzeby wizerunkowej w danym momencie - wpuścić może do sportu pieniądze górnicze: z Węglokoksu, z KHW, z JSW, z Kompanii Węglowej. W Zabrzu wyliczono kiedyś - nie tak dawno, i niekoniecznie w klubie... - że gdyby przeznaczyć nań urobek z jednego tylko dnia roboczego jednej kopalni należącej do KW, w zupełności pokryłoby to roczne oczekiwania 14-krotnego mistrza Polski na wsparcie ze strony sektora, który przecież nieustająco reklamuje go swą nazwą i chlubną tradycją. Powtórzmy: jednodniowy urobek...


- Nie mamy elit - powtórzmy zdanie Antoniego Piechniczka. Nie mamy dziś polityków - lub choćby tylko przytomnych ludzi stąd - którzy zawalczyliby o regionalną tożsamość, o jego mieszkańców. I o futbol - najważniejszą z rzeczy nieważnych...

Czy górnictwo powinno finansować piłkę nożną?

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~PomocnikUżytkownik anonimowy
~Pomocnik :
No photo~PomocnikUżytkownik anonimowy
Oczywiście, że kluby to prywatne zaścianki. Każda pomoc finansowa zakłady pracy, górniczego lub innego podnosi cenę wytworzenia produktu. W klubach siedzą lenie, grać się nie chce a zarabiać chcą tysiące złotych.
4 gru 14 10:16 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii