Cel: kampania wrześniowa, czyli Europa da się lubić?

Liga Europy
 /  fot. FABRICE COFFRINI  /  źródło: AFP

Losowanie europejskich pucharów - zwłaszcza dwóch pierwszych rund eliminacyjnych - w tzw. dużym futbolu mało kogo interesuje.

Z wielkich firm emocje przeżywać będą dziś co najwyżej kibice Celticu Glasgow oraz West Ham United - przy czym ten pierwszy zespół to już raczej „marka upadła”, londyńczycy zaś losowani są na tak wstępnym etapie rozgrywek tylko dlatego, że do Ligi Europy weszli z klucza „fair play”, a nie wysokiego miejsca w jednej z najlepszych lig Starego Kontynentu. Poważni piłkarze poważnych klubów na przełomie czerwca i lipca wciąż jeszcze z większą uwagą śledzą raczej doniesienia o temperaturze powietrza i wody w miejscu, w którym spędzają urlop, niż wyniki przekładania kulek z miejsca na miejsce przez Gianniego Infantino.


Między Odrą a Bugiem mamy jednak już stan podwyższonej gotowości. W teorii - nic złego zdarzyć się nie powinno, skoro wszyscy nasi uczestnicy pucharów do swych pierwszych dwumeczów startować będą z pozycji drużyn wyżej rozstawionych. W Poznaniu jednak - bo tam teraz przenosi się centrum polskich oczekiwań na pierwszy od niemal dwóch dekad występ naszego mistrza w fazie grupowej Champions League - pewnie wielu cierpnie skóra na widok potencjalnych rywali, skoro wśród nich znajdują się m.in. FK Ventspils, Levadia Tallin czy też świetnie przy Bułgarskiej znane (ale już dużo gorzej wspominane) Żalgiris Wilno i Stjarnan.

 

Każdy z tych pół-amatorskich, pół-profesjonalnych „kopciuszków” w minionych - mniej lub bardziej - odległych latach sprawił przykrość polskiemu klubowi, zazwyczaj kilkukrotnie bogatszemu i z gronem zawodników, przekonanych o swej (kilkukrotnej) wyższości nad rywalem. Inna rzecz, że - przynajmniej na razie - tego „bogactwa” Lechowi starczyło jedynie na angaż dwóch graczy z kartą na ręku, którzy - w sumie - w tym roku skończą 65 lat.


Start dwóch polskich zespołów (a nie jednego - jak do tej pory) w Lidze Europy już od pierwszej rundy kwalifikacyjnej to - z jednej strony - wynik drobnych zmian regulaminowych w samych rozgrywkach, z drugiej - świadectwo dotychczasowych dokonań polskiego futbolu na międzynarodowej arenie. Zaś z faktu, że do losowania przystępują one z pozycji ekip rozstawionych, trudno wyciągać optymistyczne wnioski. W tym samym gronie znajdziemy przecież zespoły z Luksemburga, Malty i Wysp Owczych... Ot, wykładnik pozycji rodzimego futbolu klubowego na arenie międzynarodowej.

 

Owszem, reprezentacja narodowa w ciągu dwóch lat awansowała w rankingu FIFA o ponad 40 pozycji. W reprezentacji T-Mobile Ekstraklasa reprezentowana jest incydentalnie, a dystans między czołowymi ligami Starego Kontynentu a naszą ligą raczej się zwiększa, niż zmniejsza. Nieprzypadkowo - pomijając sporadyczne wypadki - pucharowe emocje rok w rok kończą się dla polskich kibiców jeszcze przed końcem wakacji. Życzyć więc wypada naszym zespołom dotrwania do... kampanii wrześniowej.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Eliminacje pucharów bo w pucharach to może zagra jedna Polska drużyna!
22 cze 15 10:36
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii