Sobota cudów, czyli krok w stronę normalności?

GKS Tychy
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Termalica gładko wygrywa z Pogonią Siedlce, GKS Katowice w śląskich derbach gromi GKS Tychy... Niby nic sensacyjnego - patrząc na pozycje rywali w ligowej tabeli.

A jednak jeśli jest się obserwatorem rozgrywek piłkarskich w Polsce od co najmniej dwóch dekad, na takie wyniki można patrzeć z niedowierzaniem. Bywały - nie tak dawno! - czasy, w których rywalizacja o utrzymanie ważniejsza była od czy to awansu - w przypadku zaplecza ekstraklasy, czy nawet miejsca na podium - w przypadku futbolowej elity.

 

Zwłaszcza finiszowe kolejki sypały wówczas niespodziankami, które jednak były nimi co najwyżej dla grupki wierzących w czystość boiskowej rywalizacji. „Niedziele cudów” weszły już do języka filmowego („Piłkarski poker”), o dziennikarskiej publicystyce (niekoniecznie sportowej) nawet nie wspominając...


Być może jednak wspomniane na wstępie rozstrzygnięcia - swoją drogą: gratulacje dla Piotra Mandrysza i jego teamu oraz dla konsekwentnych od lat właścicieli klubu - są przyczynkiem do tezy o rzeczywistej profesjonalizacji rodzimej piłki, w której rzeczywiście wygrywa lepszy, a nie „potrzebujący”.

 

Oby zatem tytułowy zwrot, podsumowujący sobotnią kolejkę w pierwszej lidze, pozostał jedynie elementem przekory pokolenia, którego - niestety... - świadomość kibicowską kształtował „Fryzjer” i spółka...

Z tej samej kategorii