Nawałka wciąż pozostaje odporny na sugestie podpowiadaczy

POLSKA - IRLANDIA
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Selekcjoner trzyma rękę na pulsie: za zasługi” albo choćby tylko dla atmosfery w kadrze nikt biletów na Euro nie dostanie.

Kiedy w 2001 roku „Engel-orkiestra” wywalczyła - po wielu latach oczekiwań na taki sukces - awans na mundial, jej selekcjoner - co przyznał jakiś czas potem - zbyt szybko uznał, że selekcja na finałowy turniej de facto zamknięta została zwycięskimi eliminacjami. Owszem, wymienił Tomasza Iwana na Pawła Sibika - to do dziś bodaj największa trauma w karierze obecnego dyrektora kadry - generalnie jednak trudno było mówić o poszukiwaniach i szansach dawanych tym, którzy mogliby wskoczyć do kadry dobrą rundą wiosenną.


Paweł Janas okazał się z kolei rewolucjonistą, zostawiając w domu bohatera eliminacji Tomasza Frankowskiego oraz rutynowanego bramkarza Jerzego Dudka.
Finalne decyzje kadrowe Adama Nawałki przed Euro 2016 poznamy za kilka tygodni. Wczorajsze powołania ligowców, uzupełniające wcześniejsze nominacje „cudzoziemców”, wskazały 25 nazwisk piłkarzy, których szanse wyjazdu do Francji są największe.

 

Co nam mówią? Po pierwsze - że selekcjoner wciąż trzyma rękę na pulsie: Igor Lewczuk tej wiosny znaczy dla Legii więcej niż Michał Pazdan, a Filip Starzyński w barwach Zagłębia gra nawet lepiej niż w koszulce Ruchu.
Po drugie - że „za zasługi” (albo choćby tylko dla atmosfery w kadrze) nikt biletów na finałowy turniej nie dostanie. Choć gole Sebastiana Mili i Sławomira Peszki w eliminacjach miały swoją wagę, dla Nawałki to raczej mało przekonujący argument; liczy się obecne miejsce na ławce Lechii, bądź wręcz trybunach gdańskiego Stadionu Energa. No, może tylko powołanie Ariela Borysiuka rzuca się małym cieniem na tę tezę...


Po trzecie wreszcie - że wciąż pozostaje odporny na sugestie medialnych (i nie tylko) podpowiadaczy. „Znamy wszyscy Adama; im mocniejsze sugestie, tym mniejsza szansa na to, że znajdą u niego uznanie” - mówił nam Czesław Michniewicz, gdy w przeddzień reprezentacyjnych powołań pytaliśmy o nadzieje Jarosława Fojuta na reprezentacyjną szansę.

 

Potwierdziło się: Bartosz Salamon, grający w ukochanej przez selekcjonera lidze włoskiej, bardziej zasługuje dziś na jego zaufanie, niż zbierający dobre recenzje w lidze polskiej Fojut.

Mariusza Stępińskiego pewnie Nawałka nie stracił z oczu, ale najwyraźniej uznał, że w obecnej dyspozycji bliżej mu do „Orląt”, niż „Orłów”.

Mateusz Cetnarski? Może po prostu promowano go zbyt nachalnie?


Decyzji Nawałki - nawet tych najbardziej kontrowersyjnych - doskonale broniły przez dwa lata wyniki biało-czerwonych. I oby tak pozostało...

Z tej samej kategorii