„GieKSa upada coraz niżej, będąc coraz bogatszą...”

Ten komentarz jednego z byłych trenerów pierwszoligowca trafnie opisuje obecną rzeczywistość przy Bukowej, ale jest też przyczynkiem do próby analizy tego stanu rzeczy.

Piłkarze GKS Katowice kolejny sezon prezentują się bardzo słabo
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Coraz większe pieniądze, przekazywane z kieszeni katowickiego podatnika, w sporej części szły (w tym roku ten proces ma się już zakończyć) na spłatę zadłużenia z czasów „przedurzędowych” (czyli okresu zarządzania klubem przez Centrozap/Ideon itp.). Budowano z nich także dział marketingu i PR z nadzieją, że z czasem te nakłady zostaną przezeń „odpracowane”. Czas ów nie nadszedł - na razie dostrzeżono jedynie „w branży” (marketingowej przede wszystkim) jakość wykonywanej w Katowicach pracy.


Z zachłyśnięciem się miejscem GKS-u w rankingach medialności klubów sportowych nie idzie jednak satysfakcja z miejsca w rankingu sportowym, czyli ligowej tabeli. Pewnie dlatego, że w tej drugiej dziedzinie nie ma podręcznikowego scenariusza sukcesu, który wynieść można z paru lat chłonięcia wiedzy na jednym z wielu „wydziałów marketingu i zarządzania” którejś z uczelni. Wynik boiskowy to składowa rozeznania rynku piłkarskiego przez dyrektora sportowego, doświadczenia i fachowej wiedzy szkoleniowca, klasy zatrudnionych piłkarzy oraz... szczęścia. Nawet najlepszy zawodnik, zakontraktowany przez tego pierwszego, może mieć przez parę miesięcy kłopoty z zaaklimatyzowaniem się w nowym miejscu; metody treningowe sprawdzone przez tego drugiego w wielu klubach i z różnymi grupami ludzkimi mogą nie skutkować w tej konkretnej z powodów dalekich od... logiki; a o zdobyciu bądź stracie punktów ostatecznie zadecyduje rykoszet nie do przewidzenia przy próbie zablokowania strzału; o „fałszywym gwizdku” arbitra już nie mówiąc.

 

Nie da się właściwie ocenić dyrektora, trenera, zawodnika - głównie z wyżej wymienionych powodów - w ciągu pięciu-sześciu miesięcy. Zmiana jednego klocka w „układzie decyzyjnym” (dyrektor lub szkoleniowiec) to wymiana kilku (czasem wręcz kilkunastu) piłkarzy w szatni - co akurat przy Bukowej obserwujemy z półroczną częstotliwością. A przecież w takiej perspektywie czasowej nawet stara zasada „suma szczęść i nieszczęść zawsze wychodzi na zero” się nie sprawdza - za krótki to okres na jej rozliczenie...


Przekleństwem GKS-u w ostatnim czasie stało się hasło „ekstraklasa albo śmierć”. To ono powodowało nerwowość włodarzy już po paru boiskowych niepowodzeniach, poczucie braku pewności u kolejnych trenerów oraz wrażenie nieustannego niespełniania oczekiwań u zawodników. Niecierpliwość i brak umiaru to źli doradcy...
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze element prozaiczny: może po prostu umiejętności sportowe kolejnych tabunów graczy zatrudnianych przy Bukowej sięgają co najwyżej I ligi?

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~rozwojowiecUżytkownik anonimowy
~rozwojowiec :
No photo~rozwojowiecUżytkownik anonimowy
A Rozwoj, który dostaje mniej pieniedzy niż w zeszlym roku awansowal i jest w tabeli prawie w tym samym miejscu!!! Dotacja 20 razy mniejsza....
21 wrz 15 10:52 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~wrzuta1964Użytkownik anonimowy
~wrzuta1964
No photo~wrzuta1964Użytkownik anonimowy
do ~rozwojowiec:
No photo~rozwojowiecUżytkownik anonimowy
21 wrz 15 10:52 użytkownik ~rozwojowiec napisał
A Rozwoj, który dostaje mniej pieniedzy niż w zeszlym roku awansowal i jest w tabeli prawie w tym samym miejscu!!! Dotacja 20 razy mniejsza....
Chlopie niepodniecaj się miasto ma udziały wieszościowe w GKS Katowice więc chyba logiczne że daje większe pieniądze
22 wrz 15 07:47
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii