„Publiczne” nie znaczy „złe”. Ale...

Wojciech Cygan
 fot. Piotr Charchuła  /  źródło: Edytor

Kolejny gorzki weekend dla śląskich kibiców w pierwszej lidze. Przypadki obu GKS-ów są - zwłaszcza w ostatnim czasie - w zasadzie diametralnie różne.

W Tychach zaangażowano tzw. trenera z nazwiskiem (choć raczej boiskowym, a nie ze szkoleniowej ławki), w Katowicach - człowieka, który obronić się mógł tylko aktualnymi wynikami, bo przeszłości zawodniczej na szczeblu centralnym nie miał żadnej. W Tychach „sypnięto kasą” na zimową rewolucję zawodniczą, w Katowicach - raczej uzupełniono kadrę tymi, którzy na Bukową chcieli przyjść (a niekoniecznie tymi, których by sobie życzono w pierwszej kolejności). W Tychach zawodnicy marzą o meczu przy pustych trybunach i zainteresowaniu sięgającym więcej niż 300 fanów na smutnym obiekcie w Jaworznie. W Katowicach wpływ fanów (choćby tylko w postaci netowego „hejtu” - a przecież ów wpływ nie ogranicza się tylko do niego) już przekroczył granice prawa wyrażania niezadowolenia z postawy graczy na murawie, wynikającego z samego faktu nabycia biletu na widowisko sportowe (które to prawo popularnie zwane jest „presją”).

 
Wspólny w sytuacji GKS-ów jest więc jedynie fakt, że obydwa funkcjonują - przynajmniej na tym poziomie - niemal wyłącznie za publiczne pieniądze. Nie zamierzam bynajmniej powiedzieć, że to złe rozwiązanie systemowe; że tam, gdzie coś jest „publiczne”, to się tego nie szanuje - i stąd mierne wyniki piłkarzy. W Płocku na przykład - po zapaści związanej z rozstaniem z Orlenem - miasto nie tylko wyciągnęło klub z zapaści, ale i być może lada chwila wprowadzi go do ekstraklasy.

 

Rzecz w tym, że - po pierwsze - w Płocku mają cierpliwość do trenera pracującego z zespołem według jednej własnej wizji od prawie trzech lat, po drugie - wielu piłkarzy, bez których dzisiejszej Wisły nie sposób sobie wyobrazić (Hiszpański, Góralski, ostatnio również Szymiński - chłopak z Katowic zresztą) nie wyobraża sobie, że mogłoby z tej Wisły odejść! Bo to Wisła ich ukształtowała, stworzyła szansę zaistnienia w piłce - i wciąż mają poczucie, że się dzięki niej rozwijają. W Katowicach w tym okresie pracowało już trzech trenerów (a będzie czwarty), w Tychach - aż sześciu (nie licząc „tymczasowych”)! Nie sposób w obliczu tych faktów mówić o spójności pracy i komunikatów trafiających do zawodników; o próbie stworzenia głębszej więzi emocjonalnej graczy z klubem („bo tu i tylko tu mogę i chcę zaistnieć w piłce”) nie wspominając...

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~ObserwatorUżytkownik anonimowy
~Obserwator :
No photo~ObserwatorUżytkownik anonimowy
Różnica między Tychami a Katowicami jest taka, że w Tychach przynajmniej jest jakaś koncepcja funkcjonowania klubu (trener, dyrektor sportowy, stadion itd). Czy ta polityka się sprawdzi? - zobaczymy ale nawet gdy spadną do II ligi sztab trenerski ma gwarancję pracy. A w Katowicach jedynie co mają to dobry PR, którym można przykryć wszelkie nieudolności a jest ich ogrom. Dobrze byłoby gdyby zarząd (opłacany w końcu za nasze pieniądze) odpowiedział na kilka niewygodnych pytań - ile miesięcznie wynoszą wpływy z Klubu biznesu i to po odjęciu wpływów ze spółek miejskich? (według zapewnień Cygana 1/3 budżetu to wpływy z marketingu - z pieniędzmi z miasta to zapewne największy budżet w I lidze! (24 mln z Miasta plus 8 mln marketingu = 32 mln), ile kosztowały nas odprawy dla zwolnionych sztabów trenerskich (nie tylko 1 trenera)? ile kosztowały nas już nietrafione transfery? co ze stadionem i dlaczego to kibice decydują o tym jaki stadion ma być wybudowany w Katowicach?(choć to akurat pytania do miasta), dlaczego wciąż nie ma jakiejkolwiek koncepcji funkcjonowania klubu itd.itd itd Wszystko co robi się w tym klubie jest dziełem przypadku, a może się uda. Niestety wciąż się nie udaje. Szanowni Panowie pamiętajcie o tym, że "bawicie się" za publiczne pieniądze...
27 kwi 15 08:34 | ocena:100%
Liczba głosów:5
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~hans z blachyUżytkownik anonimowy
~hans z blachy
No photo~hans z blachyUżytkownik anonimowy
do ~Obserwator:
No photo~ObserwatorUżytkownik anonimowy
27 kwi 15 08:34 użytkownik ~Obserwator napisał
Różnica między Tychami a Katowicami jest taka, że w Tychach przynajmniej jest jakaś koncepcja funkcjonowania klubu (trener, dyrektor sportowy, stadion itd). Czy ta polityka się sprawdzi? - zobaczymy ale nawet gdy spadną do II ligi sztab trenerski ma gwa
I to jest konkret! Panie Cygan czekamy na KONKRETNE odpowiedzi na powyższe. Za publiczne robi pan sobie folwark (i polityczną ślizgawkę do np. rady miasta). A przy takim wsparciu miasta i takich wynikach boiskowych i finansowych to ten pana folwark = niegospodarność.
27 kwi 15 12:56 | ocena:100%
Liczba głosów:4
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii