Co ma Halloween do Wszystkich Świętych

Czy Josip Bariszić dotrzyma obietnicy i strzeli 10 bramek dla Piasta?
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Te odległe światopoglądowo obchody w jakimś sensie wiązały się z 14. kolejką piłkarskiej ekstraklasy.



W piątek „z dyni” trafił do zabrzańskiej bramki Mateusz Matras. Cała obecna jesień dla piłkarzy Górnika - i ich obecna pozycja („sześć stóp pod ziemią”) - jest jednym wielkim horrorem, w myśl jednak halloweenowych zwyczajów zdołali oni w samej końcówce sprawić wiceliderowi psikusa. Zdecydowanie jednak przy Roosevelta potrzeba jednak odwołania do bardziej rodzimych tradycji; bez - w myśl przysłowia - wsparcia „wszystkich świętych”, outsiderowi ligowej stawki trudno będzie wygrzebać się z otchłani tabeli.

 

Uwaga kibiców chorzowskich tegoż samego dnia skupiła się w Krakowie na Tomaszu Kwiatkowskim, arbitrze meczu Wisła - Ruch. Ten z kolei w swych werdyktach zdecydowanie odwoływał się do tradycji chrześcijańskiej, i chrześcijańskich świętych. W jego postawie na boisku widać było ewidentnie znajomość pism świętego Tomasza z Akwinu, dowodzącego, że „człowiek rodzi się bez wiedzy i zdobywa ją dopiero w czasie życia”. Stołeczny rozjemca zdecydowanie jest jeszcze na etapie edukacji - przynajmniej tej piłkarskiej; uczy się rozróżniania fauli od walki barkiem w bark. A może starcia Arkadiusza Głowackiego z Mariuszem Stępińskim zwyczajnie nie widział i - wzorem biblijnego „niewiernego Tomasza” („nie uwierzę, póki nie zobaczę”) - nie dał wiary sugestiom podyktowania „jedenastki” dla gości? Tak czy siak, każda z tych interpretacji jego zachowania raczej dyskwalifikuje go na dłuższy czas jako ligowego sędziego...

 

W sobotę swój dzień miał z kolei Josip Bariszić. Chorwacki Josip to przecież polski Józef - a więc ewangeliczny cieśla, którego katolicka tradycja nakazuje traktować jako wzór wiary i pracowitości. Tej pierwszej napastnikowi Piasta na pewno nie brakuje, skoro obiecał gliwiczanom przy podpisywaniu kontraktu 10 goli w sezonie. Nad odpowiednią ilością tej drugiej czuwa zaś z pewnością Radoslav Latal. Czeskiego szkoleniowca na ołtarze w Gliwicach pewnie nie wyniosą (choć niektórzy miejsce Piasta w tym momencie postrzegają w kategoriach cudu), ale coś już się przebąkuje o stawianiu pomników...

Z tej samej kategorii