Wiosenne porządki, czyli martwe prawo i niewidzialne pieniądze

Ruch Chorzów - stadion
 /  fot. Artur Gierwatowski  /  źródło: Edytor

Jak co roku powraca sprawa 10-letnich roszczeń byłych piłkarzy Ruchu Chorzów wobec obecnych właścicieli tego klubu.

Wiosna przyszła... Media - te społecznościowe - obiegło wczoraj zdjęcie pustego stadionu Szachtara Donieck. Widać na nim trzech pracowników odpowiedzialnych za stan murawy: wciąż ją pielęgnują, przycinają i nawożą. Ostatni mecz rozegrano na tym obiekcie w maju 2014...

 

Abstrahując od wielkiej polityki, warto zauważyć, że w ćwierćfinale Ligi Europy znalazły się dwa kluby z ogarniętej wojną Ukrainy. Jeden z nich - wcale przecież niemający budżetu i ambicji na poziomie mocarstwowym - wyeliminował Ajax Amsterdam, który tak bezwzględnie odarł ze złudzeń Legię. Znaj proporcję, mocium panie...

 

Wiosenne porządki - niczym na donieckiej murawie - dotknęły też dwa śląskie kluby. W siedzibie PZPN-u przy Bitwy Warszawskiej 1920 (ech, znów ta polityka...) z pierwszym dniem wiosny spod topniejących śnieżnych zasp wyłoniły się stosy papierów dotyczących prawie 10-letnich roszczeń byłych piłkarzy Ruchu wobec obecnych właścicieli tego klubu. Pojawienie się tej kwestii na związkowych salonach niechybnie zwiastuje cieplejsze dni - powraca rok w rok na przednówku. I rok w rok nie znajduje jednoznacznego rozwiązania; bo też nie sposób je znaleźć, skoro związek w ciągu tej minionej dekady zdążył już wystawić i opieczętować dokumenty satysfakcjonujące obie strony sporu. Zresztą nie tylko związek; również władza sądownicza w kraju zdołała wyprodukować orzeczenia korzystne i dla wierzycieli (pieniądze im się należą), i dla klubu (obecna spółka nie jest następcą prawnym stowarzyszenia). Rok w rok więc komu innemu skacze ciśnienie, bo - jak to w Polsce - niedoskonałe prawo pozwala na przeciwstawne interpretacje.

 

Z kolei przy Bukowej w Katowicach wiosna zacznie się tak samo, jak zima - od pustych trybun na meczu ligowym. Piotr Litwa - w ramach wiosennych porządków - podtrzymał swoją decyzję o zamknięciu stadionu na dwa spotkania. Fani potyczkę GKS-u z Wisłą Płock za tydzień ponownie obejrzą więc zza płota i pewnie powieszą parę psów wojewodzie i zaśpiewają Piłka nożna dla kibiców. Hasło chwalebne i słuszne, ale nie powinno być alibi dla stadionowych zachowań. W większości pewnie tych samych osób, co je wykrzykują i dają urzędnikom argumenty do stosowania podobnych sankcji. Nie mówiąc już o tym, że to także argumenty dla tych katowiczan, którzy niechętnie patrzą na kolejne miliony przeznaczane przez ratusz na sportową spółkę. I że to wreszcie argumenty przeciw poważnym inwestycjom poważnych firm w katowicką piłkę. W inne dyscypliny, te bez odium "kibolskich" wybryków - i owszem. W futbol - raczej nie.

 

Mówi o tym w rozmowie ze Sportem wiceprezydent Katowic, Krzysztof Mikuła.
O czym jeszcze z nim rozmawialiśmy? Zajrzyjcie na nasze łamy w przyszłym tygodniu...

Z tej samej kategorii