Błaszczykowski ofiarą spisku?

Jakub Błaszczykowski
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Jakub Błaszczykowski w tym sezonie nie zagrał ani minuty, co nie wróży dobrze naszej reprezentacji przed meczem z Niemcami.

Za 9 dni reprezentacja zagra z Niemcami we Frankfurcie. Będzie można wiele wygrać i niewiele przegrać, bo każdy rozsądny kibic musi założyć, że inny wynik niż wygrana gospodarzy będzie sensacją. Losy awansu biało-czerwonych rozstrzygną się w Szkocji i w Warszawie, gdzie zagramy z Irlandią. Niemcy? To może być „wisienka na torcie”, który bez niej też może być całkiem niezły. Pod warunkiem, że w dwóch wspomnianych meczach kadra Adama Nawałki nie da ciała.
Problemy? Od dawna te same. Kto zagra obok Grzegorza Krychowiaka jako drugi defensywny pomocnik i kto wyjdzie na lewej obronie. Maciej Rybus był niezły na Gruzję, ale w tym meczu mieliśmy atakować. We Frankfurcie boczny defensor będzie przede wszystkim myśleć o tym, by zatrzymać rywala, a z tym Rybus może mieć problem.
Dla kilku piłkarzy będzie to mecz szczególny. Taki Łukasz Szukała wiele lat spędził w Monachium, gdzie bronił barw TSV 1860. A Kuba Błaszczykowski? Przy jego nazwisku wypada postawić największy znak zapytania, bowiem w tym sezonie nie zagrał jeszcze nawet minuty. Zwolennicy spiskowej teorii mogliby nawet posądzić kilku trenerów niemieckich klubów o świadomą rezygnację z polskich piłkarzy. Przecież Sławomir Peszko ostatnio nie zmieścił się - jak Błaszczykowski - w meczowej osiemnastce Kolonii. Nawet Pep Guardiola nie wystawił Roberta Lewandowskiego w wyjściowym składzie Bayernu, co w poprzednim sezonie w zasadzie się nie zdarzało. Nie gra też Łukasz Piszczek, ale on leczy kontuzję. Spisek łatwo jednak obalić. W końcu ten sam trener, który odstawił Peszkę wystawia do gry Pawła Olkowskiego, a Kuba nie gra bowiem po kontuzji nie jest dziś - zdaniem trenera - gotowy do występów. Borussia bez niego strzela po 4 gole w każdym meczu i jest liderem Bundesligi, więc na zmianę statusu Polaka w klubie z Dortmundu się nie zanosi.
Komfortowo więc nie jest, ale czy inaczej było rok temu, kiedy mistrzowie świata przyjechali do Warszawy? Pytania i wątpliwości były podobne. Odliczając więc dni do meczu z mistrzami świata wypada zachować spokój i trzymać kciuki, by na zgrupowanie wszyscy piłkarze przyjechali bez urazów. A potem? Ponoć nic dwa razy się nie zdarza. Ponoć...

Z tej samej kategorii