Kadra na ostatnim wirażu

POLSKA - CZECHY
 źródło: Pressfocus

Reprezentacja ponownie zagra w Poznaniu i we Wrocławiu. Jak w dwóch pierwszych meczach za kadencji Adama Nawałki.

Była późna jesień 2013, kiedy rozpoczynało się zgrupowanie kadry do dwóch kończących rok meczów. Pierwszy odbył się we Wrocławiu, drugi w Poznaniu. W obu biało-czerwoni nie strzelili gola, w obu na ławce trenerskiej siadł Adam Nawałka, debiutujący wówczas w tej roli.
Kiedy po pierwszym meczu kadrowicze schodzili z boiska, zostali wygwizdani przez kibiców. Fani mieli dość. Nieudane ME w 2012 roku za kadencji Franciszka Smudy, potem przegrane eliminacje do MŚ w Brazylii pod kierunkiem Waldemara Fornalika. W obu wypadkach szczytem marzeń były remisy. Z Grecją, Rosją, Anglią... Poza tym głównie rozczarowania, nijakość i porażki.
Teraz inna jest nie tylko kolejność rozegrania najbliższych meczów reprezentacji. Jutro Poznań, w sobotę Wrocław. Inny jest klimat wokół drużyny, inna jest rola i pozycja trenera, inne zdaje się wszystko, co związane z kadrą.
Trochę przypomina się rok 2002 i ostatnie miesiące przed wylotem do Korei. Wydawało się, że jest bardzo dobrze, a będzie tylko lepiej. Kadra była po świetnych i wygranych eliminacjach, czego dokonała w stylu nieosiągalnym dla drużyny Nawałki – piłkarze Jerzego Engela byli pierwsi w grupie i wywalczyli awans jako pierwsi w Europie. Reprezentant Polski – wówczas, po ponad dziesięciu latach porażek, to hasło ponownie brzmiało dumnie. Wszystko do pierwszego meczu na azjatyckiej ziemi, kiedy okazało się, że ponad pół roku przeciekło Engelowi i jego piłkarzom przez palce. Tak wszyscy zachłysnęli się samym faktem awansu na MŚ.
Minęły lata, wyrosło nowe pokolenie piłkarzy, łącznikami między tymi drużynami są tylko Zbigniew Boniek – wtedy wiceprezes, a dziś prezes PZPN, i Tomasz Iwan. Obecnie dyrektor reprezentacji, a wtedy w zasadzie jedyny odrzucony przez Engela w trakcie wiosennej pseudoselekcji. Może to on podpowiedział Nawałce, że z jednej strony nie warto zbyt szybko „zamykać” kadry na finałowy turniej – trener mówi, że bardzo liczy na tych, których obecnie nie powołał – z drugiej, wiele wskazuje na to, że na ostatnie zgrupowania do Juraty i Arłamowa pojadą piłkarze, którzy wsiądą też do samolotu lecącego 7 czerwca do Francji. Zgrupowanie zacznie się 17 maja, a ostateczna kadra ma zostać ogłoszona dwa tygodnie później. Wszystko po to, by uniknąć skreśleń, spekulacji i rozczarowań. Iwan mówi, że Nawałka ma rozpisany każdą godzinę kadry do połowy... czerwca. Proszę uwierzyć, to nie jest żart. Wczoraj kadra - na „dzień dobry” - musiała spełnić obowiązki wobec sponsorów kadry, którzy płacą, więc wymagają. Można zatem uznać, że od dziś Nawałka i jego piłkarze wchodzą w ostatni wiraż przez Euro 2016. W lekkiej atletyce od niego zależy najwięcej. Popełniając wówczas błąd, strat na ostatniej prostej często nie da się już odrobić.

Z tej samej kategorii