Smakowite przystawki

GORNIK ZABRZE - POGON SZCZECIN
 źródło: Pressfocus

Piast może sobie już dziś zagwarantować mistrzostwo jesieni. Jeżeli Górnik zdobędzie choćby punkt w Szczecinie.

Trzy mecze dziś, trzy jutro i dwa w poniedziałek – tak przedstawia się ligowy rozkład jazdy na zaczynający się weekend. Wszystko z racji niedzielnego święta. O co możemy być mądrzejsi po ostatnim meczu, w którym Podbeskidzie zagra z Jagiellonią? Przede wszystkim Piast Gliwice może sobie zapewnić mistrzostwo jesieni. Dziś o tyle mniej prestiżowe, że w tym roku piłkarze zagrają aż sześć kolejek z „wiosny”, ale to zawsze coś.

Wystarczy punkt
Piast ostatnio co prawda przegrał, ale skoro konkurencja niewiele zrobiła, by zespół z Gliwic gonić, więc wystarczy drużynie Radoslava Latala punkt, a nie będzie siły, by ktokolwiek po 15. kolejce zameldował się w tabeli wyżej. Piastowi wystarczy ewentualnie czekać na najmniejszą wpadkę Pogoni.
Gliwiczanom może więc pomóc Górnik Zabrze. Oczywiście przy okazji, bo zabrzanie przede wszystkim muszą pomóc... sobie. Po czterech meczach bez porażki ulegli ostatnio Podbeskidziu i jeżeli nie zapunktują w Szczecinie, to prawdopodobnie za kilka godzin poznamy odpowiedź na inne ważne pytanie. Przegrywając, a nawet remisując, Górnik w zasadzie straci szansę na opuszczenie strefy spadkowej na półmetku ligi. Jeżeli tak się stanie, to drużyna z Zabrza nie ucieknie od porównań do jesieni 2008 roku, kiedy też najpierw „zagrzebała” się na dole tabeli, by wiosną spaść z ekstraklasy. Trener Leszek Ojrzyński bije na alarm, ale niewiele z tego wyjdzie, jeżeli nie wbije piłkarzom do głów, że bez determinacji i pełnej koncentracji nie zaczną wygrywać meczów. „Smaczkiem” tego meczu będzie udział w nim Dawida Kudły, wychowanka Górnika, kilka tygodni temu „przyłapanego” na stadionie w Zabrzu w koszulce miejscowej Torcidy. Dziś będzie robił wszystko, by goście wyjechali ze Szczecina bez punktów.

Niemiec kontra Rosjanin
Mecz w Szczecinie zacznie kolejkę, ale jeszcze ciekawiej powinno być wieczorem w Krakowie. Maciej Jankowski i Maciej Sadlok z jednej strony, a Marek Zieńczuk z drugiej. Skojarzenia są oczywiste. I jeszcze pojedynek snajperów, o którym piszemy poniżej, czyli Brożek kontra Stępiński. Różnica wieku i doświadczenia ogromna, ale kto wie, czy obaj nie są dziś najlepszymi polskimi napastnikami ligi.
Trudno w 14. kolejce wskazać danie główne, ale przystawkami też można się najeść. Choćby tą, która zostanie podana na stół jutro o 18.00 w Gdańsku, gdzie Lechia zagra z Legią. Aspiracje jednych i drugich wciąż są ogromne, tylko wyniki poniżej oczekiwań. To łączy oba kluby, podobnie jak zagraniczni trenerzy na ławkach. Niemiec kontra Rosjanin w Gdańsku... Brzmi prowokacyjnie, ale to tylko mecz piłkarski. Thomas von Heesen strzelał gole, Stanisław Czerczesow robił wszystko, by ich nie puszczać. Gdzieś w tle obu panów wypada wspomnieć nazwisko Jerzego Brzęczka. Z Czerczesowem grał, a von Heesen zmiótł go z trenerskiej ławki Lechii. Brzęczek tymczasem już dziś siądzie na ławce, bo GiekSa gra w Głogowie. Zapowiada się w bardzo intensywny piątek.

Z tej samej kategorii