Piast tak się nakręcił...

Dwa tygodnie temu piłkarze Piasta i Górnika toczyli wyrównany bój. Dzisiaj...
 /  fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Dwa tygodnie temu w meczu Piasta z Górnikiem było blisko remisu. Dziś te drużyny dzieli w tabeli 12 punktów.

 

To było ledwie dwa tygodnie temu. Piast grał na Okrzei z Górnikiem, obie jedenastki dzieliły w tabeli zaledwie trzy punkty. W ostatniej minucie Bartosz Iwan nie wykorzystał doskonałej okazji do strzelenia gola na 3:3. Piast oddał w tym meczu pięć strzałów, Górnik ponad trzy razy więcej, a gdyby wynik był odwrotny, pewnie nikt nie byłby zaskoczony. Dziś wydaje się, opisujemy wydarzenie sprzed wielu miesięcy. Piast tak się „nakręcił”, że w kolejnym meczu zwyciężył na stadionie Cracovii, która od kilku miesięcy wygrywa z wszystkimi i wszędzie, a w sobotę ograł niepokonaną do tego dnia Legię. Piłkarze Piasta z pokorą mówią o szczęściu, które też im dopisuje. Mają trochę racji, ale też zaangażowaniem i świetnym przygotowaniem taktyczno-motorycznym bardzo temu szczęściu pomagają. Nagrodą jest fotel lidera. Jeżeli się na nim siada po pokonaniu Legii, to nikt nie ma prawa mówić o przypadku. Można tylko żałować, że „takiego” meczu kolejny raz nie zobaczył na Okrzei komplet, bo był to wieczór w historii klubu wyjątkowy. Niewykluczone, że niepowtarzalny.

 

Górnik w czasie meczu rozgrywanego w Gliwicach wracał z Mielca. Od czasu wizyty na Okrzei ma nowego trenera, ma nowego prezesa i gra... coraz gorzej. W porównaniu do kolejnych trzech występów – Jagiellonia, Zagłębie Sosnowiec, Termalica – zagrał wtedy świetny mecz. Potem? Tylko w dół. Kryzys w drużynie musi być ogromny, skoro motywator, za jakiego słusznie przecież uchodzi Leszek Ojrzyński, tylko bezradnie mógł oglądać grę (?) drużyny. Dziś mówi zaskoczony: „Piłkarzy powinni pokazać, że im zależy, a tego kompletnie nie było widać. To dziwne i zaskakujące...”

 

Dwóch sąsiadów zza między dzieli dziś w tabeli dwanaście punktów i czternaście miejsc. Mentalnie i wolicjonalnie? Jeszcze więcej. Zabrzanie nawet nie protestowali, kiedy w Mielcu sędzia podyktował przeciwko nim bardzo wątpliwą „jedenastkę”. Tylko spuścili głowy.
A przecież to Piast stracił przed sezonem dwie gwiazdy – Wilczka i Vassiljeva. Górnik „tylko” Steinborsa i Augustyna. Różnica polega na tym, że w Gliwicach zadbano o jakość zmienników, a w Górniku uznano, że zgadzać muszą się tylko liczby. Jakby tego było mało, wszyscy piłkarze od kilku miesięcy grają tylko słabiej. Z rundy na rundę, z meczu na mecz.

 

Nowy prezes Górnika przed laty działał w dyscyplinie, w której można brać czas. Pewnie dziś cały klub wziąłby go od zaraz. Nie da się. W kolejce czeka Zagłębie, które w sobotę bez problemu ograło mistrza Polski...

Z tej samej kategorii