Selekcjoner reprezentacji wie już wszystko?

Poland - Finlandia
 fot. Paweł Jaskółka  /  źródło: Pressfocus

30 maja Adam Nawałka poda nazwiska 23 piłkarzy, którzy uczestniczyć będą w Euro 2016. Ale niech to nikogo nie uśpi.

Wszystko będzie jasne 30 maja. Wtedy Adam Nawałka poda nazwiska 23 piłkarzy, którzy polecą do Francji na Euro 2016. Zostały więc dwa miesiące z małym „hakiem”. Trudno więc na tym etapie nie spekulować, nie analizować, nie robić list A, B, C... W co zresztą postanowiliśmy pobawić się w dzisiejszym numerze „Sportu”. Takie „święte” prawo mediów i kibiców. Mam jednak przekonanie graniczące z pewnością, że Adam Nawałka z zasadzie wie już wszystko. Może przy 1-2 nazwiskach jeszcze pojawia się mały znak zapytania. Ba, podejrzewam, że selekcjoner już wie w 90 procentach, kto zagra 12 czerwca z Irlandczykami. Oczywiście przy założeniu, że – odpukać – los nie wykluczy kogoś ważnego z udziału w turnieju, czego nigdy nie można wykluczyć. Kwiecień i maj to w większości lig czas prawdziwej drogi przez mękę, a dla najlepszych grania co trzy dni, więc... Może lepiej nie kuśmy losu.
Pamiętajmy też, że na duże turnieje - jest tak mniej więcej od zawsze, a Sepp Herberger, który w 1954 roku wystawił dwie różne jedenastki w dwóch meczach o stawkę przeciwko Niemcom, to wyjątek potwierdzający regułę - trenerzy zwykle zabierają 15-16 piłkarzy do gry, a pozostałych bo muszą.
Oni wychodzą na boisko tylko w trzecich meczach grupowych, kiedy są już tylko dwie możliwości – gwarancja pierwszego miejsce, a wtedy najlepsi odpoczywają, lub drużyna ma już spakowane torby, co we Francji, gdzie z grupy można wyjść nawet z trzeciego miejsca, w zasadzie nie wchodzi w rachubę. Wyjątkiem w tej układance jest... trzeci bramkarz. Postać w każdej kadrze absolutnie wyjątkowa, bo 95 procent z nich zawsze ogranicza się do roli turysty, a jeżeli jakimś cudem dostają swoją szansę, to zawsze wskutek mniejszego lub większego nieszczęścia. Drużyny lub jednostki. Karteczkę z tą rolą zdaje się dostał już Artur Boruc.
Na 30 maja czekamy więc bez większych wypieków na twarzy. Istotniejsze będzie to, jak Nawałka wykorzysta czas na zgrupowaniach poprzedzających turniej, bo pracy do wykonania wciąż będzie sporo. Szczególnie w grze obronnej. Przy całym szacunku, Finowie pod naszą bramką zawiesili poprzeczkę na poziomie sznurówek od butów, więc nie wiemy nic nowego, a wiedzieliśmy, że idealnie nie jest. To ważne, bo pamiętam wielkie turnieje, które przegrywały drużyny mocne w ofensywie. I nie pamiętam turnieju, w którym nie wygrywały zespoły mające świetną obronę.
Dlatego głoszenie dziś tezy, że Euro 2016 mogłoby się zacząć już jutro jest mocno ryzykowne. Nawałka zawsze chce lepiej i więcej. Niech więc w czerwcu będzie lepiej i więcej, bo to, że dziś przy naszych wynikach blado wypadają Niemcy, Irlandczycy i Ukraińcy nie znaczy dokładnie nic. Może wręcz uśpić, co oznaczałoby karygodny grzech zaniechania, którego po tak udanym ostatnim tygodniu bardzo chcielibyśmy uniknąć.

 

Z tej samej kategorii