Mistrzowi tytuł czkawką się odbija

Kibice Lecha w Sarajewie.
 /  fot. Wojciech Włoch  /  źródło: Pressfocus

Nie wiem czego doczekamy prędzej: gry polskiego klubu w Lidze Mistrzów czy jednak sezonu, w którym polskie kluby... odpadną – bo prędzej czy później zawsze odpadają - z rozgrywek bez interwencji UEFA.

Kiedy z Albanii dotarły informacje, że „kibole” rzucali kamieniami, pierwsza myśl była oczywista... Na szczęście nie tym razem - rzucali Albańczycy, nie nasi. Wydawało się więc, że jest szansa i nie powtórzy się miniony rok: zamknięta Łazienkowska, feralne liczenie kartek, walkower. Minęło kilka dni i jednak bomba wybuchła, choć w innym miejscu.

 

To generalnie jest „czarny” tydzień dla mistrza Polski, któremu tytuł zaczyna odbijać się czkawką. W lidze „piach”, w walce o Ligę Mistrzów chyba nawet większy, bo trudno uwierzyć, że jutro „Kolejorz” wygra 3:0. I jeszcze kara nałożona przez UEFA.


Prezes Klimczak ma rację mówiąc, że przez 2-3 debili nie może cierpieć cała Wielkopolska. Tylko że takie zdanie świadczy też o słabości klubu. Bo też ten sam prezes przypomina, że feralny transparent na stadionie wisi od lat. Czyli... Wielokrotnie można było sprawdzić, kto przynosi go na Bułgarską i wywiesza. Można było wezwać na dywanik i albo wytłumaczyć, albo wyrzucić na zbity pysk.

 

Nie przekonuje też tłumaczenie, że wcześniej nikomu to nie przeszkadzało.Wcześniej nie znaczy, że nigdy w przyszłości. Tym bardziej, że na pewne sprawy – nieistotne słusznie, czy nie – świat jest coraz bardziej wyczulony. Książeczki ze zdjęciami zakazanych haseł, zdań i rysunków od lat są ogólnie dostępne, więc wystarczy tylko oddelegować jednego gościa, by chodził, sprawdzał, notował i reagował. To nie kosztuje wiele. A już na pewno nie 1,2 miliona złotych, bo na tyle wyliczono w Poznaniu straty z powodu gry przy pustych trybunach.

 

Oczywiście będą mieli też rację ci, którzy twierdzą, że niewiele się zmieni, jeżeli odpowiedzialności za klub nie wezmą sami fani. Tylko czy jeszcze ktoś w to wierzy? Szczególnie w czasach, kiedy zbiorowo poczuli swoją dziejową misję wykraczającą daleko poza dopingowanie swoich drużyn. Mało prawdopodobne. Siła jest, szkoda tylko, że wciąż wyobraźni brak.

 

Z tej samej kategorii