Piast Gliwice - lider na chwilę?

Radoslav Latal ma ostatnio sporo powodów do radości. A wraz z nim kibice Piasta.
 /  fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Wszyscy chwalą Neszpora i Vacka, ale to trener Radoslav Latal wyrasta na największego wygranego pierwszego miesiąca ligi.

Kiedy mistrz gości lidera temperatura spotkania zawsze jest nieco podwyższona. Nawet jeżeli lider - zdaniem wielu - siadł na tym fotelu tylko... na chwilę. Ferowanie takich sądów w polskiej lidze jest bardzo ryzykowne i... niewskazane, skoro będący na pierwszym miejscu Piast tydzień temu ograł Legię, a wcześniej przywiózł trzy punkty ze stadionu Cracovii. Słaby zespół nie mógł tych meczów wygrać.

 

Wszyscy chwalą Neszpora i Vacka, ale to trener Radoslav Latal wyrasta na największego wygranego pierwszego miesiąca ligi. Jeżeli jeszcze sięgnie po skalp na Bułgarskiej... Nie jest to niemożliwe, biorąc pod uwagę poziom prezentowany ostatnio przez mistrza i fakt, że jeszcze wczoraj przed 23.00 „Kolejorz” biegał po zielonej murawie.

 

Kolejka zacznie się dziś w Szczecinie, gdzie Patryk Małecki będzie chciał zrobić wszystko, by w Krakowie ktoś pomyślał, jak wielkim błędem było „odpuszczenie” piłkarza, który przy Reymonta miał na koncie mniej więcej tyle samo goli co wywiniętych „numerów”. Wie coś o tym trener Kazimierz Moskal, który być może gra dziś o utrzymanie się na stanowisku.

 

Co w takim razie ma powiedzieć Jerzy Brzęczek? W Gdańsku już zapomnieli, jak smakuje wygrana w lidze.

Podobnie jest w Zabrzu, gdzie pierwszy raz kibicom pokaże się trener Leszek Ojrzyński. Tydzień miał napięty, zabrał piłkarzy na integracyjny wyjazd, kazał im strzelać z łuków, a w poniedziałek okaże się, czy potrafią trafiać do siatki. Ostatnio to raczej zabrzanie „robili” za tarczę, czego efektem ostatnie miejsce w tabeli.

 

Skoro jesteśmy przy „chłopcach do bicia”, to zostało jeszcze Podbeskidzie. Gdyby Janosik był w takiej formie, jak zespół Dariusza Kubickiego, pewnie żaden serial by o nim nie powstał. Nie zawisłby też na haku, tylko umarł z... głodu. „Górale” jadą do Wrocławia, a Śląsk ostatnio naprawdę zaczął grać na nieco wyższym biegu. Swego czasu Kubicki z Bielska-Białej wyjechał sam. Teraz? Jeżeli gra się nie poprawi, to ktoś może uprzedzić jego ruch.

 

Ruch? Gości Termalicę i kto wie, czy nie będzie to mecz, w którym na boisko może wyjść najwięcej... Ślązaków. Na Cichej kilku ich jest, co dziwić nie powinno. W Niecieczy? Nowak, Babiarz, Foszmańczyk, Kędziora, Plizga... Pół składu i jeszcze trener! Nieźle, jak na jedną drużynę.

Z tej samej kategorii