Mistrzowie sięgnęli Bruku?

Bruk Bet Termalica Nieciecza - Legia Warszawa
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Ktoś słabiej zorientowany mógłby nabrać przekonania, że nasza liga to potęga. W końcu gdzie w Europie więcej niż dziesięć drużyn jest na ten moment lepszych od uczestnika Champions League?

 

Legia pierwszy mecz w Lidze Mistrzów rozegra jako dwunasty klub ekstraklasy. W najlepszym wypadku dwunasty, bo jeżeli Ruch wygra dziś we Wrocławiu, to zespół z Łazienkowskiej będzie jeszcze niżej. Ktoś słabiej zorientowany mógłby nabrać przekonania, że nasza liga to potęga. W końcu gdzie w Europie więcej niż dziesięć drużyn jest na ten moment lepszych od uczestnika Champions League.
Tym razem mistrz przegrał w Niecieczy, więc komentarze o sięgnięciu przez Legię bruku nie są bezpodstawne. Oczywiście było w grze drużyny Legii trochę pecha, ale jeszcze więcej nijakości i bylejakości. Nie pomógł Miro Radović, który kilka razy bez powodzenia walczył o Ligę Mistrzów, ale w Legii, która obecną ograłaby w dziewięciu, w dodatku wychodząc na boisko po nieprzespanej nocy. Co Radović pomyślał oglądając na boisku męczarnię Jakuba Rzeźniczaka, z którym spędził na boisku tyle lat? Rzeźniczak, gracz w Legii najbardziej doświadczony, a kilka tygodni temu upokorzony przez trenera i właściciela, dostał drugą szansę. I zagrał tak, że po ostatnim gwizdku samopoczucia miał pewnie takie, jakie pięć lat temu, kiedy dostał po twarzy od „Starucha”. Czy tym razem na dobre zostanie odstawiony od drużyny? Nikt nie powie, że Legia się oszczędzała przed meczem z Borussią Dortmund, bo byłoby to totalnym idiotyzmem. Dzisiejsza Legia taka po prostu jest. Cała, na czele z trenerem. Rzeźniczak nie jest ani lepszy, ani gorszy.
Bardzo blisko mistrza jest w tabeli wicemistrz Polski. Piast dokonał rzeczy wyjątkowej - nie wygrał meczu rozgrywanego na własnym stadionie, w którym prowadził 3:0. Radoslav Latal przekombinował, a piłkarze uwierzyli, że nic złego nie może się już wydarzyć i w zasadzie 45 minut drugiej połowy czekali na ostatni gwizdek. Gorącem można wiele tłumaczyć, ale nie wszystko. Także brak szacunku dla kibiców, którzy przyszli na mecz. Niech więc przebieg sobotniego spotkania będzie dla piłkarzy lekcją, z której wyciągną wnioski. Im szybciej, tym lepiej, bo Piast z jedną wygraną jest dziś blisko ligowego dna, a historia zna wiele przykładów klubów, które po niespodziewanym sukcesie uwierzyły, że tak będzie już zawsze.

Z tej samej kategorii