Za pół roku taki zakalec drugi raz nie przejdzie

Polska
 /  fot. Łukasz Grochala  /  źródło: Cyfrasport

Trzeba mieć nadzieję, że kadra, która w porównaniu do jesieni zrobiła krok w tył, w ciągu pół roku wykona dwa do przodu.

Na szczęście eliminacje do mistrzostw Europy to nie 45 minut, a 900 spędzonych przez piłkarzy na boisku. Nie licząc tych dodanych. Trudno jednak nie odnotować, że druga połowa meczu w Dublinie to najgorsze trzy kwadranse w wykonaniu polskich piłkarzy od chwili rozpoczęcia walki o wyjazd do Francji.

Choć mniej więcej podobnie – o czym chyba w pomeczowym amoku zdążyliśmy zapomnieć – wyglądała pierwsza połowa konfrontacji z Niemcami w Warszawie, ale wtedy rywal był z zupełnie innej półki. Też nie mieliśmy wiele do powiedzenia, też była wybijanka, też nasza gra ograniczała się do obrony. Różnica polegała na tym, że Niemcy nas nie trafili, a Irlandczykom się to udało.
Pech? Nie. Na gola zasłużyli i zrobili wiele, by go strzelić. Zresztą robią to regularnie właśnie po 90 minucie gry. Ktoś powie, że mamy pecha. Doskonała okazja Kamila Grosickiego na 3:2 w meczu ze Szkocją, gol stracony w Irlandii w doliczonym czasie gry... Naprawdę centymetrów i sekund zabrakło, by mieć cztery punkty więcej i bukować bilety do Paryża.

Z drugiej strony nie sposób zgodzić się z tymi, którzy po wygranej z Niemcami mówili głośno, że limit szczęścia wyczerpaliśmy na całe eliminacje i – oby – turniej finałowy.
Jestem za to pod wrażeniem polskich piłkarzy. Nie na boisku, ale... po ostatnim gwizdku arbitra. Dawno bowiem nie mówili tak rozsądnie. Żadnego szukania winy w pracy arbitra, narzekania na los i pech. Raczej bili się w pierś, dostrzegając własne błędy, których było mnóstwo.

Dobrze, że możemy te słowa pisać po meczu, który mimo wszystko dał nam cenny punkt. I dobrze, że wiosną nie gramy już trudnego spotkania, bo w czerwcu z Gruzją powinniśmy sobie poradzić nawet bez Glika, choć akurat on jest w tej drużynie wyjątkowo trudny do zastąpienia. Potem będzie już jesień, zwykle dla polskich piłkarzy bardziej udana niż wiosna. Ale...
Byłoby dobrze, żeby zdrowy był wówczas Łukasz Piszczek, a Adam Nawałka jak chłop z chłopem porozmawiał z Kubą Błaszczykowskim, bo mimo niezłej gry i pięknej bramki Sławomira Peszki, pomocnik BVB musi w tej drużynie być.

Trener musi mieć też inny pomysł na środek pola, bo z duetem Krychowiak - Jodłowiec udało się... raz. I zdaje się, że drugiego razu długo nie będzie.

I jeszcze ten przód... Może nie zagłaskaliśmy Arkadiusza Milika i Roberta Lewandowskiego, ale było naprawdę blisko, byśmy dali sobie wmówić, że mamy duet ofensywnych graczy na miarę pary Deyna - Lubański czy Szarmach - Lato. Jeszcze nie teraz. Jeżeli pomysłem kadry jest Lewy, wykonujący na boisku pracę przewidzianą dla Jodłowca, to możemy najwyżej remisować. Żadnego celnego strzału, żadnej współpracy, żadnej jakości w ofensywie – tak można podsumować grę Milika i Lewandowskiego w Dublinie.

Niemcy pewnie do dziś się zastanawiają, jak mogli z nami przegrać, a jeżeli zobaczyli grę Polaków po przerwie w Dublinie – choć umówmy się, w pierwszej połowie też szału nie było – to powinni spalić się ze wstydu.

Ale koniec marudzenia. Ważne, że jest punkt i ważne, że wciąż jesteśmy liderem. Teraz trzeba mieć nadzieję, że kadra, która w porównaniu do jesieni zrobiła krok w tył, w ciągu pół roku wykona dwa do przodu. Dublin to była lekcja pokory bez wielkich konsekwencji, jednak za sześć miesięcy taki zakalec drugi raz nie przejdzie.

Komentarze (11)

Napisz komentarz
No photo
No photo~WickiUżytkownik anonimowy
~Wicki :
No photo~WickiUżytkownik anonimowy
Co tu pisać.Całkowicie zgadzam się z przedstawionymi w komentarzu opiniami,ale pozostaje dylemat,co z tą kadrą dalej robić.Czy trener Nawałka,nie jest przypadkiem,za miękki dla tych orłów.Ponabijali sobie głowy,że są tacy doskonali,a po boisku biegają jak barany.Druga połowa w Dublinie była nie do zniesienia,a Irlandczycy na gola zasłużyli.Zapędzili tych ciemniaków w kozi róg.Do roboty,"gwiazdorzy".
31 mar 15 11:34 | ocena:100%
Liczba głosów:13
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~MarekUżytkownik anonimowy
~Marek :
No photo~MarekUżytkownik anonimowy
Bardzo mądry i rzeczowy artykuł - oby takich więcej. Mam podobne zdanie na temat tego co widziałem czyli jakis obiektywizm jeszcze jest.
31 mar 15 11:40 | ocena:93%
Liczba głosów:15
93%
7%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~niKitaUżytkownik anonimowy
~niKita :
No photo~niKitaUżytkownik anonimowy
Co racja to racja...
Faktycznie, nie ma za bardzo podstaw do wybuchu euforii (dodam przekornie, że nawet gdybyśmy dowieźli to zwycięskie 1:0 do końca, też by nie było). Ale... - no właśnie. Jednak chyba jest się z czego cieszyć...? A zatem, po pierwsze, powinniśmy być wdzięczni losowi, że pomimo tylu niebezpiecznych sytuacji, żaden z naszych zawodników nie skończył tego meczu z ciężką kontuzją. Po drugie, pomimo braku finezji w grze, widać u naszych zawodników wolę walki i odwagę. Ten mecz naprawdę sporo ich kosztował i należałoby to docenić. Po trzecie, mimo tylu gorących momentów i spięć (a także błędów sędziowskich), potrafimy zachować zimną krew i nie dajemy się sprowokować - a to także istotna kwestia. Po czwarte, ja myślę że trener Nawałka dobrze zanalizuje to spotkanie wraz ze sztabem szkoleniowym, skoryguje blędy, wyciągnie wnioski i w czerwcowym spotkaniu z Gruzją zagramy o niebo lepiej!!!
31 mar 15 11:50 | ocena:100%
Liczba głosów:4
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii