Dariusz Czernik: Kadra przypomina solidny konar z przyciętymi gałęziami

Arkadiusz Milik Grzegorz Krychowiak
 fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Nie jest tajemnicą, że jeżeli wygrywaliśmy ważne mecze, to prędzej w październiku i listopadzie niż w marcu.

Jak głosi legenda, święty Patryk, patron Irlandii, jeden z najbardziej rozpoznawalnych świętych w historii, za pomocą koniczyny tłumaczył wiernym dogmat o Świętej Trójcy. Rok w roku 17 marca miliony ludzi na świecie obchodzą jego święto, choć można mieć wątpliwości, czy patron byłby zadowolony wiedząc ile tego dnia wypija się Guinnessa i whiskey. Tego się już nie dowiemy.

 

Adam Nawałka pewnie koniczyny nie używał – nie ta pora roku – ale trzy dylematy przed niedzielnym meczem na pewno miał. Czy wciąż ma? Tego głośno nam nie powie. Bramka, boki obrony, boki drugiej linii... Ma selekcjoner to, co uważa się za najważniejsze w budowie drużyny, czyli jej kręgosłup. Dwaj pewniacy na środku obrony, duet Krychowiak-Jodłowiec w strefie środkowej i oczywiście nasza największa nadzieja na dobry wynik w Dublinie, czyli Arkadiusz Milik z Robertem Lewandowskim w ataku. Czy to wystarczy?

 

Pokaż mi najsłabszy punkt, a powiem ci ile jesteś wart – głosi stara futbolowa prawda. Jeżeli tak, to mimo wszystko wypada mieć obawy. Sławomir Peszko czy Maciej Rybus to nie są piłkarze, których kupujemy w ciemno. Jeżeli w ich grze jest jakaś prawidłowość, to polegająca głównie na tym, że w najważniejszych meczach nie wnosili do gry zbyt wiele jakości i odpowiedzialności. Nad Jakubem Wawrzyniakiem już nie będziemy się znęcać...

 

Kilkadziesiąt godzin przed meczem to nie jest jednak dobry czas, by lamentować i marudzić. Innych, pewnie lepszych, z różnych powodów w kadrze dziś nie ma, więc trzeba trzymać kciuki za tych, których Adam Nawałka w Dublinie wystawi. Choć trudno nie odnieść wrażenia, że dzisiejsza kadra przypomina solidny konar z przyciętymi gałęziami, a w końcu to na nich rosną owoce.

 

Sytuacja jest trudniejsza niż jesienią. Wtedy jakość materiału wydawała się lepsza, podobnie jak czas rozegrania eliminacyjnych meczów. Nie jest tajemnicą, że jeżeli wygrywaliśmy ważne mecze, to prędzej w październiku i listopadzie niż w marcu. Doszedł jeszcze jeden nowy element – dotychczasowe wyniki i układ tabeli sprawiają, że wyjdziemy w Irlandii na boisku w roli faworyta, z czym nie zawsze biało-czerwoni sobie radzili.

 

Od 17 marca pewnie wszyscy zdążyli już w Dublinie i jego okolicach wytrzeźwieć. Także Polacy, a dla setek tysięcy Irlandia od wielu lat jest domem oferującym to, czego nie mogli dostać w naszym kraju. Pracę, stabilizację, bezpieczeństwo, nadzieję na przyszłość... Dzieci wielu z nich urodziły się już w Irlandii i Polska jest dla nich coraz częściej tylko miejscem zamieszkania dziadków oraz rozczarowującym wspomnieniem rodziców. Także dlatego niedzielny mecz będzie miał wymiar wyjątkowy. Niezależnie od końcowego wyniku.

Jak zakończy się mecz Irlandia - Polska?
Z tej samej kategorii