Wylegitymowani piłkarze. Zakaz stadionowy dla trzech górników?

Co grozi Korzymowi, Janocie i Trochimowi za bezprawne wejście na stadion Piasta Gliwice w meczu z Koroną Kielce?

Michał Janota i Maciej Korzym
 źródło: Pressfocus

Najpierw był Robert Lewandowski, który świętując awans reprezentacji na mistrzostwa Europy otworzył butelkę szampana i wypił kilka łyków na murawie „Narodowego”.

 

Komuś się to nie spodobało, więc sprawą zajął się komisariat na Pradze-Południe, bo na jego terenie znajduje się Stadion Narodowy. Policjanci otrzymali zapytanie, czy kapitan drużyny mógł pić alkohol na stadionie, więc musieli przeprowadzić postępowanie wyjaśniające.

Ostatecznie jednak nie wszczęli dochodzenia i szybko zamknęli sprawę. Odetchnęliśmy wszyscy. Lewandowskiemu zakaz stadionowy nie grozi i na boisku jeszcze go ujrzymy. Sprawa była jednak tak absurdalna, że przez kilka dni mówiono o niej tyle, co o pięciu golach strzelonych przez „Lewego” Wolfsburgowi w ciągu 9 minut.


Od soboty mamy jednak kolejny „pasztet”. Nazwiska Macieja Korzyma, Michała Janoty i Wojciecha Trochima tak rozpoznawalne jak „Lewego” nie są, choć warto pamiętać, że pierwszy z nich dekadę temu był uznawany za jeden z większych piłkarskich talentów w Polsce i to z Korzymem, a nie Lewandowskim wiązała duże nadzieje warszawska Legia.

 

Otóż - jak podał portal slask.sport.pl - wspomniana trójka odwiedziła w sobotę stadion Piasta Gliwice podczas meczu z Koroną. Korzym nie tak dawno grał w tej ostatniej razem z Janotą, a że Trochim to szwagier napastnika Górnika, więc też poszedł na mecz.

Nie ma w tym nic zdrożnego - rodzina powinna trzymać się razem.

Problem w tym, że spora część kibiców złamała przepisy i wbiegła na stadion bez żadnej kontroli i identyfikacji. Całą trójkę po meczu wylegitymowano i dziś już wiadomo, że panowie nie weszli na stadion przez kołowrotki. Ich nazwiska nie widniały też na zgłoszonej przez szalikowców Korony oficjalnej liście. Jak więc weszli? I co za to grozi?

 

Pojawiły się opinie, że jeżeli nielegalnie weszli na stadion, to mogą zostać objęci zakazami stadionowymi. A to oznaczałoby, że nie mogliby uprawiać swojego zawodu, czyli grać w piłkę.

Kontaktowaliśmy się z osobami dobrze zorientowanymi w temacie. Ich zdaniem taka decyzja byłaby mocno naciągana, bowiem piłkarz, sędzia, trener czy jego asystenci podczas meczów pracują, a nie są uczestnikami imprezy masowej.

Czyli zakaz jest możliwy, a nawet realny, ale tylko dla kibiców Korzyma, Trochima i Janoty, którzy chcą oglądać mecz z wysokości trybun.

 

Sprawa jest rozwojowa, więc na ostateczny werdykt jeszcze poczekamy. Inna rzecz, że szczególnie piłkarze z Zabrza - biorąc pod uwagę sytuację klubu w tabeli, swój wkład w jakość gry zespołu i fakt, że za dwa tygodnie Górnik gra niezwykle ważny mecz z Koroną w Zabrzu - powinni dwa razy pomyśleć nad zaplanowaniem czasu wolnego.

A kiedy już zobaczyli, że są zrywane zabezpieczenia i spora grupa fanów wchodzi na obiekt łamiąc przepisy, może wypadało się odwrócić na pięcie i wrócić do domu. Rozsądek i zdolność przewidywania przydają się na boisku i w życiu.

Z tej samej kategorii