Dług wdzięczności

Lech Poznan - Zaglebie Lubin
 fot. Paweł Jaskółka  /  źródło: Pressfocus

Nie trzeba być doskonale zorientowanym w kulisach rodzimego futbolu, by wiedzieć jakim trenerem jest Piotr Mandrysz. Wymagającym, czasami upierdliwym, zawsze traktującym zawód do bólu poważnie, nie uznającym kompromisów

Jan Urban jest głównym kandydatem do objęcia posady trenera Zagłębia Sosnowiec. Skoro działacze z „Ludowego” odwiedzili go już kilka dni przed meczem w Siedlcach, to znaczy, że pomeczowe zamieszanie wywołane wypowiedzią Sebastiana Dudka na temat Piotra Mandrysza nie miało żadnego wpływu na odejście tego ostatniego z Zagłębia. Co więcej, jeżeli Dudek wiedział, że godziny Mandrysza są policzone, to jego doskonale wyreżyserowane wystąpienie przed kamerami było co najmniej nieeleganckie, by nie powiedzieć niesmaczne.


Nie trzeba być doskonale zorientowanym w kulisach rodzimego futbolu, by wiedzieć jakim trenerem jest Piotr Mandrysz. Wymagającym, czasami upierdliwym, zawsze traktującym zawód do bólu poważnie, nie uznającym kompromisów... Można wymieniać długo, w każdym razie trudno podejrzewać, że pracował inaczej niż w Niecieczy, gdzie jego styl pracy przyniósł wymierny sukces.


Słychać głosy, że zatrudnienia Urbana w Zagłębiu bardzo chce Legia. Nie wiem ile w tym prawdy, ale ponoć klub z Łazienkowskiej jest skłonny wziąć na swoje barki utrzymanie - przynajmniej częściowe - sztabu szkoleniowego w Sosnowcu. Nawet nie chodzi o to, że dla Legii to „drobne”. Legia ma szansę jedną decyzją spłacić podwójny dług wdzięczności. Klub z Łazienkowskiej nie dość, że swego czasu Urbanowi za współpracę dziękował – nawet dwukrotnie, to po części jest sprawcą całego zamieszania w Zagłębiu. W końcu to na Łazienkowską przeprowadził się z Sosnowca Jacek Magiera.

 

Swoją drogą, mając w pamięci „zamieszanie” wokół Besnika Hasiego i Piotra Mandrysza, oraz niechęć piłkarzy Legii i Zagłębia do pracy z tymi trenerami, można dojść do wniosku, że szefowie obu klubów nawet błędy popełniają podobne. I w podobnym czasie. Zdanie, że Sosnowiec jest kolejną dzielnicą Warszawy, a Zagłębie filią Legii może być niebawem jeszcze bardziej aktualne.


Tylko co będzie, jeżeli po 2-3 miesiącach pracy Sebastian Dudek nazwie Jana Urbana - jeżeli oczywiście ten zdecyduje się podjąć pracę w Zagłębiu - osobą, a nie trenerem? W sumie to nic nowego, bo kilka lat temu, grając jeszcze w Śląsku, był Dudek autorem zdania „pana Lenczyka nawet nie uważa za trenera”. Zapłaci kolejne 10000 złotych kary, a Urban pójdzie na urlop? Rozumiem, że decyzja nie była łatwa i zero-jedynkowa, ale nie ulega wątpliwości, że Zagłębie wkroczyło na dosyć śliski grunt. Romuald Szukiełowicz, Jarosław Araszkiewicz, teraz Piotr Mandrysz... Każdy przypadek inny, ale ich suma nakazuje każdemu trenerowi poważnie się zastanowić, czy warto. W Sosnowcu - w klubie i mieście, bo nie do końca wiadomo kto i gdzie podejmuje tak "trafne" i przemyślane decyzje - ostatnie miesiące też niech będą lekcją. Na naukę nigdy nie jest za późno.

Z tej samej kategorii