Śmiesznie albo żenująco. Na dywanik!

gajos tuszyński
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Były – rzadko – lata, w których 2-3 rundy kwalifikacji nasze kluby przechodziły bezboleśnie. Były też takie, po których wypadało milczeć i chować czerwoną ze wstydu twarz. W tym roku wyniki oddają stan posiadania.

Szczerze? Taki scenariusz był do przewidzenia. Magia futbolu polega na tym, że ze wszystkich zespołowych dyscyplin sportu jest najprostszy i najmniej przewidywalny, ale najmniej nie oznacza, że jest totalnie nieprzewidywalny. Dlatego Barcelona wygrała Ligę Mistrzów, Bayern Bundesligę, a Juventus Serie A, a... Zawisza spadł z polskiej ligi. Organizacja, zasobność kasy, jakość piłkarzy... Wszystko ma znaczenie.

 

Lech ograł więc Bośniaków, ale już nie będzie faworytem konfrontacji z FC Basel, a Legia bez problemu poradziła sobie ze słabymi Rumunami. Niestety, działa to w dwie strony, więc Jagiellonii i Śląska w pucharach już nie ma. Człowiek po cichu marzy o niespodziance, wierzy, że może trafi się klub, który wywinie „numer” eliminując kogoś naprawdę mocnego. Nie tym razem, choć rywale nawet nie zbliżyli się do spełnienia tego ostatniego warunku. Średniacy, ale i tak lepsi.

 

W tym roku „czarnym koniem” miała być Jagiellonia. W końcu za coś zdobyła wiosną serca kibiców. Pozytywnie nieobliczalna, grająca do końca z pasją i charakterem... Na ligę wystarczyło, na przeciętny klub z Cypru już nie. „Jaga” nie przegrała dlatego, że fani w Nikozji zgotowali jej piekło, a z nieba lał się żar. Przegrała, ponieważ najpierw nie wykorzystała atutu własnego boiska, a potem zagrała więcej niż przeciętny mecz, co pewnie można tłumaczyć młodością, brakiem doświadczenia i tym, że przed sezonem odszedł z Białegostoku najważniejszy gracz formacji defensywnej, czyli Michał Pazdan. Pewnie podwójnie kibicowali „Jadze” jej najbliżsi ligowi rywale. Teraz nie grozi im już gra z juniorami z Białegostoku. Udało się Koronie i wystarczy.

 

Były – rzadko – lata, w których 2-3 rundy kwalifikacji nasze kluby przechodziły bezboleśnie. Były też takie, po których wypadało milczeć i chować czerwoną ze wstydu twarz. W tym roku wyniki oddają stan posiadania. To jeszcze nie pierwsza liga – pamiętajmy, że wyżej jest ekstraklasa – ale chyba już nie trzecia.

 

Za pozostałą dwójkę wypada trzymać kciuki. Legia w fazie grupowej Ligi Europy powinna zameldować się bez większego problemu, Lech... Nikomu nie można odbierać szans przed pierwszym gwizdkiem. Tym bardziej drużynie, którą pół roku temu w koronie mistrzowskiej widzieli tylko jej wielcy fani, ewentualnie ci, którzy są „uczuleni” na Legię.

 

Piłkarze, którzy wczoraj wyszli na boisko mogą mieć tę satysfakcję, że każdy z nich wypadł lepiej niż osoby, które wzięły udział w kabarecie pod tytułem „Losowanie PP”. Dla jednych było śmiesznie, dla innych żenująco. Zbigniew Boniek marzy o większym prestiżu tych rozgrywek. Jeżeli tak, to kilka osób powinien wezwać na dywanik. Nieco poważniejsze losowanie już jutro – grup el. MŚ. Z pierwszych dwóch koszyków możemy trafić na Hiszpanię i Francję, ale też na Walię i Islandię. Z czwartego na Wyspy Owcze lub Turcję. Do Rosji i FIFA zaufanie świat od pewnego czasu ma mocno ograniczone, ale z losowaniem pewnie sobie poradzą. Zresztą, na końcu i tak wszystko rozstrzygnie się na boisku.

Czy któryś z polskich zespołów dotrze do fazy grupowej Ligi Europy?

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~optymistaUżytkownik anonimowy
~optymista :
No photo~optymistaUżytkownik anonimowy
Taka już jest nasza ekstraklasa, że jej tabela pokazuje jedno, a gra w europejskich pucharach pokazuje drugie. Wyniki polskich klubów są raz lepsze, a raz gorsze, ale co innego powinno cieszyć - polska liga rozwija się organizacyjnie, zarobki klubów rosną, coraz więcej z nich nie ma (aż tak wielkich) długów. Jest szansa na stabilizację, która pozwoli na podniesienie poziomu sportowego Ekstraklasy.
24 lip 15 13:08
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii