Stargard ogarnęła futbolowa gorączka, a postronny kibic ma zgryz

Marek Ufnal Błękitni Stargard Szczeciński
 fot. Szymon Górski  /  źródło: Pressfocus

Jeżeli ktoś nie będzie dziś trzymał kciuków za strażaków i urzędników ze Stargardu Szczecińskiego, to albo jest kibicem Lecha, albo nie wyczuwa tego, co w sporcie, a tym bardziej piłce najważniejsze.

- Zakaz spożywania alkoholu w drodze na mecz, bo to nie jest jakaś wycieczka zakładowa na grzyby! - apelują kibice Błękitnych Stargard Szczeciński przed dzisiejszym meczem z Lechem, którego stawką jest awans do finału Puchar Polski. Na mecz do Poznania wyjedzie czterdzieści autokarów, więc specjalnie na tę okazję przygotowany został... rozkład jazdy. Stargard Szczeciński ogarnęła futbolowa gorączka, jakiej w historii klubu jeszcze nie było. Co na to postronny kibic? Jest zgryz. Oczywiście, że fajnie byłoby zobaczyć w finale mecz Legia – Lech, z ponad 50000 kibiców na trybunach i bez gwarancji, że wynik będzie do przewidzenia przed pierwszym gwizdkiem.

 

Z drugiej strony - jeżeli ktoś nie będzie dziś trzymał kciuków za strażaków i urzędników ze Stargardu Szczecińskiego, to.... Albo jest kibicem Lecha, albo nie wyczuwa tego, co w sporcie, a tym bardziej piłce najważniejsze. 

Błękitni szaleją w pucharze, a piłkarze zakładający koszulki nieco ciemniejsze, ale też w odcieniu niebieskim, nie mają konkurencji w lidze. Powiedzieć, że Zawisza jest rycerzem wiosny, to powiedzieć mało. Gdyby któraś ze stron popularnego serialu Gra o tron miała po swojej stronie takiego rycerza – w dodatku na takim... Rumaku – to pewnie nie byłoby konieczności kręcenia kolejnych odcinków. Tron już zostałby zdobyty. I niech mądre głowy myślą, jak to jest, że beznadziejny jesienią klub jest dziś najlepszy w lidze, choć do mistrza Polski sprzedał swoją największą gwiazdę, Michała Masłowskiego. Logiki w tym nie widać. 

Swoją drogą, Masłowski już w najbliższy weekend zagra przeciwko Sebastianowi Mili. On też zimą pożegnał poprzedniego pracodawcę. Różnica jest taka, że silny jesienią Śląsk bez Mili gra na oparach i gdyby nie punktowy zapas z pierwszej rundy, byłby zagrożony wypadnięciem z grupy mistrzowskiej. 

Poświęcamy dziś trochę miejsca wiosennym cudom. Dekadę temu wszystko byłoby proste to wytłumaczenia. Kupili, sprzedali, załatwili, odpuścili... Dziś? Takim trenerom, jak Mariusz Rumak i Ryszard Tarasiewicz, można tylko bić brawo. Waldemar Fornalik? Pewnie też, choć widząc, jak Ruch grał w piłkę w Zabrzu, można się zastanowić, jak to jest, że w generalnie przeciętnej lidze, klub mający kilku naprawdę niezłych grajków i potrafiący w piłkę grać, a nie tylko ją kopać, jest od kilku miesięcy w strefie spadkowej. 

Przy okazji derbów - dziś już wiemy, że Dzikamai Gwaze, grający od pierwszej minuty w barwach Górnika, wyszedł na boisko kilkadziesiąt godzin po tym, jak w Wielką Sobotę został pobity przed bandytów w Strzelcach Opolskich, gdzie pojechał spotkać się z kolegami. Biorąc to pod uwagę, wypada nieco inaczej spojrzeć na jego występ przeciwko Ruchowi. Z większą tolerancją, której absolutnie nie można mieć wobec sprawców. 

Kto zagra z Legią w finale PP?
Z tej samej kategorii