Piłkarz na „piątkę”

POLSKA - IRLANDIA
 źródło: Pressfocus

Robert Lewandowski wciąż czaruje, wciąż jest lepszy, więc jeżeli wypada mu czegoś życzyć, to sukcesu na boiskach Francji.

Niespodzianki nie było, bo być nie mogło. Robert Lewandowski wygrał plebiscyt na najlepszego piłkarza roku. Jak w czterech ostatnich latach, co jest absolutnym ewenementem w historii polskiej piłki, a trudno nie pamiętać, że w dwóch wcześniejszych latach był drugi. „Piątka” to liczba, która w tym roku jak żadna inna pasuje do kapitana reprezentacji. Trudno przecież zapomnieć o pięciu golach strzelonych w ciągu 9 minut Wolfsburgowi w drugiej połowie kwietnia. Takie wyczyny pobudzają wyobraźnię, ale przecież to nie tych kilka szalonych minut zdecydowało, że „Lewy” jest najlepszy.


Czy już minął Kazimierza Deynę, Zbigniewa Bońka, Grzegorza Latę czy Włodzimierza Lubańskiego w wirtualnym wyścigu na polskiego piłkarza wszech czasów? Pytanie bez odpowiedzi, choć możemy założyć, że jako... piąty dołączył do panteonu najwybitniejszych. Wyżej wymienieni - poza Lubańskim, którego karierę w wieku 26 lat zastopowała poważna kontuzja - mają na koncie medale zdobywane na mistrzostwach świata i kilka awansów na finałowy turniej. Lewandowski póki co wywalczył na boisku jeden awans. Mało. Ale on wciąż czaruje, wciąż jest lepszy, więc jeżeli wypada piłkarzowi czegoś życzyć, to sukcesu na boiskach Francji. Wszystko inne już ma. Sławę, pieniądze, nawet tytuł najbardziej wpływowej postaci w polskim sporcie.


Nasz plebiscyt zawsze wygrywali najlepsi polscy piłkarze. Ale... Kiedy mniej więcej dekadę temu zwyciężył pewien sympatyczny piłkarz, to w średniej klasy zagranicznym klubie nie bardzo potrafili zrozumieć, dlaczego właśnie On jest najlepszy w Polsce, skoro u nich często siedzi na ławce. Teraz? Lewandowski wygrywa jako gwiazda światowego formatu, którego rozpoznaje każdy kibic futbolu, którego każdy ruch i zagranie śledzą media, który stał się najbardziej rozpoznawalnym Polakiem od czasów Papieża Jana Pawła II, Lecha Wałęsy, czy - wymieniając tylko piłkarzy - Zbigniewa Bońka. To na naszych oczach Lewandowski „urósł” do tego stopnia, że wygrywa plebiscyt jako jeden z 5-7 najlepszych piłkarzy globu. A gdyby wybierać klasyczne „9”, być może faktycznie nie ma konkurencji.


Dlatego życzenia na rok 2016 nie będą tym razem skierowane do Niego. Lewandowski sobie poradzi. Kierujemy je pod adresem młodych polskich piłkarzy, by wykorzystali czas, kiedy mają takiego idola i wzór do naśladowania. Ale czy tylko piłkarzy? Wychowany bez ojca, jako młodziak szczupły i odbijający się od silniejszych i wyższych kolegów, odrzucony przez Legię...


Bez talentu nie doszedłby do miejsca, w którym dziś jest. Ale nikt nie ma wątpliwości, że przede wszystkim ma Lewandowski talent do pracy i poświęcenia się temu, co robi. I jeszcze życzenie do naszych trenerów. Musi boleć, kiedy „Lewy” głośno mówi, że dopiero na zachodzie trenerzy pokazali mu i zwrócili uwagę na proste rzeczy, które robił źle, bo nikt w Polsce przez ponad dekadę na różnych stopniach futbolowej edukacji nigdy mu nie pokazał, nie skorygował, nie zwrócił uwagi! Nadrabiał te zaległości dopiero w Niemczech. Gdyby nie to, być może już byłby na poziomie Messiego, Ronaldo, Neymara... Nie wszystko da się wytłumaczyć brakiem boisk i środków. Lewandowski mówi bowiem o wiedzy, kompetencji, przygotowaniu do zawodu.


Tak więc przy okazji kolejnego triumfu kapitana reprezentacji Polski, życzymy środowisku trenerskiemu, by Lewandowski był ostatnim, który takie słowa będzie zmuszony głośno powiedzieć. Jeżeli tak się stanie, to może nas czekać jeszcze mnóstwo pięknych chwil.

 

Z tej samej kategorii