Ten ostatni spokojny wieczór

Adam Nawałka
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Ważne rzeczy w grupie D będą dziać się dziś wieczorem przede wszystkim na Wyspach.

 

Jeżeli szukać pozytywów w przegranym meczu we Frankfurcie, to dobra wiadomość jest taka, że Niemcy zaczynają grać tak, jak powinni grać mistrzowie świata. W końcu, bo ich letarg trwał niemal równo dwanaście miesięcy. Przekonaliśmy się o tym boleśnie na własnej skórze, ale skoro ekipa Joachima Loewa wróciła na właściwy tor, to jest duża szansa, że z kursu nie zejdzie, czyli odbierze punkty Szkocji i Irlandii. Z tymi pierwszymi gra dziś, a do Irlandii wybiera się 8 października. Oczywiście zawsze najlepiej liczyć na siebie, ale odrobina „pomocy” nigdy nie zaszkodzi. Bądźmy szczerze, Gruzini w piątek zrobili wiele, byśmy o 23.00 nie byli w totalnie minorowych nastrojach.


Dziś gramy z Gibraltarem, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że naprawdę ważne rzeczy w grupie D będą miały miejsce na Wyspach, gdzie mecze rozpoczną się o tej samej porze, co w Warszawie. To jest ten ostatni wieczór w walce o Euro 2016, kiedy będziemy mogli siąść na stadionie lub przed telewizorami bez podniesionego ciśnienia. Można w ciemno założyć, że średnio co kwadrans piłka powinna wpaść do siatki rywala. I tyle. Cztery, sześć, osiem... Bez znaczenia. Istotniejsze jest to, jak mecz z Gibraltarem potraktuje Adam Nawałka. Da szansę gdy piłkarzom, którzy dopiero walczą o miejsce w kadrze, czy już będzie chciał zagrać ustawieniem, które kiełkuje w jego głowie, kiedy myśli o starciach październikowych.
Kuba Błaszczykowski od początku? Kto jak kto, ale akurat on takiego meczu bardzo potrzebuje. Nawet w perspektywie zbliżającego się debiutu w barwach Fiorentiny. Tym bardziej, że jeżeli gdzieś szukać rezerw, to przede wszystkim w drugiej linii.

 

We Frankfurcie mieliśmy 3-4 słabsze punkty. Za dużo, by walczyć o dobry wynik z tak dobrym rywalem. Z Łukasza Piszczka zdążono już uczynić „kozła ofiarnego” porażki, ale wystarczyło spojrzeć na jesienny składy BVB, by zauważyć, że Polak przegrywa dziś rywalizację z 21-letnim Matthiasem Ginterem, który jeszcze rok temu grał w przeciętnym Freiburgu. Forma i urazowość Piszczka są problemem, ale jeszcze większym jest brak jakości piłkarzy grających u boku Grzegorza Krychowiaka. Przy całym szacunku, Krzysztof Mączyński i Tomasz Jodłowiec to nie jest dziś poziom, który gwarantuje coś więcej niż przeciętność. Oczywiście mecz z Gibraltarem nie odpowie nam na pytanie: kto, jeżeli nie oni, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że szukać i próbować trzeba.


Źle nie jest. Porównując jakość gry, Polacy zagrali we Frankfurcie lepszy mecz niż rok temu w Warszawie, gdzie limit szczęścia został wykorzystany na kilka lat. To ważne, bo pokazuje, że małymi kroczkami kadra Nawałki się rozwija, a do poziomu Lewandowskiego, Krychowiaka czy Glika dochodzą kolejni piłkarze. W piątek byli to Grosicki i Rybus, Ale... Czy nie może być jeszcze lepiej? Może i musi, byśmy w październiku nie musieli oglądać się na innych.

Z tej samej kategorii