Ta ostatnia sobota, czyli Paixao pada, a Marciniak...

RUCH CHORZOW - LECHIA GDANSK
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Ekstraklasa rozgrywa ostatnią kolejkę sezonu zasadniczego.

Jedni psioczą - choćby Waldemar Fornalik, którego argumentacji trudno odmówić logiki, inni dziękują organizatorom rozgrywek, że trzeci raz z rzędu względy marketingowe zwyciężyły nad szkoleniowymi. Tutaj wypada wymienić choćby Jana Żurka, którego Górnik jeszcze trzy lata temu lizałby już rany po spadku. Dziś jeszcze ma szansę...

Paixao pada, Marciniak...
Starszym kibicom mogą się przypomnieć czasy, kiedy z odbiornikami radiowymi chodzili na stadiony i słuchali studia S-13. Wszystko jednego dnia, o jednej porze. Pierwszy i ostatni raz w tym sezonie. Kto i o co gra? Temat „wałkowali” wszyscy od poniedziałkowego wieczora, czyli mniej więcej od chwili, kiedy Michał Probierz powiedział kibicom „Jagi”, co myśli o ich „dopingu”. Jeżeli przegra w Gliwicach, to sam może usłyszeć, co o efektach jego pracy myśli prezes Cezary Kulesza. Stołek trenera w Białymstoku jest „gorący”.
A więc podsumujmy ułamki. Siedem drużyn w teorii ma szansę na utrzymanie, wypadnięcie lub awans do górnej ósemce. W najlepszej sytuacji są Wisła i Lechia. Wygrają – wchodzą. A Ruch? „Niebieskim” wystarczy jeszcze mniej, bo tylko remis, więc „na papierze” powinno być jeszcze łatwiej. Tyle że remis w Gdańsku. Jakby nie patrzeć, mecz na Energa Arena będzie wyjątkowo... energetyczny. Proszę sobie wyobrazić taki scenariusz, że w końcówce spokojne miejsce zabiera gościom Grzegorz Kuświk, wciąż kojarzony z Cichą. Albo... Sytuacja jeszcze ciekawsza. W ostatniej minucie, przy remisie, dochodzi do spięcia w polu karnym Ruchu, na murawę pada Flavio Paixao, a sędzia... każe grać dalej. Sędzia Szymon Marciniak, którego kilka dni temu Portugalczyk – nie wierzę, że nie był po butelce Porto – nazwał tchórzem i nieudacznikiem.

 „Słoniol” dla Janoszki?
Wspomniany na początku Waldemar Fornalik słusznie mówi, że przy „normalnym” graniu już sprawdzałby młodzież. Czy będzie sobie mógł pozwolić na ten komfort za tydzień? Czy raczej będzie się szykował do kolejnych derbów z Górnikiem? Zabrzanie jadą do Kielc – kiedyś początkujący trener Jan Żurek sprowadził do Zabrza i dał szansę debiutu w lidze początkującemu pomocnikowi, Marcinowi Broszowi – i tak naprawdę grają o to, by nawet po podziale punktów być jeszcze w grze.
Jest w niej Podbeskidzie. I to całkiem niespodziewanie w grze o grupę mistrzowską. Podobnie jak Wisła, gdzie Dariusz Wdowczyk zamknął usta tym wszystkim, którzy twierdzą, że zmiana trenera to sztuka dla sztuki. Różnica w grze Wisły przed i po jego przyjściu, jest taka, jak między Wisłą w Brennej i Wisłą w okolicach Gdańska. Jak w tym nurcie zachowa się Zagłębie, chyba największy plus wiosny w lidze?
Wróćmy jeszcze do scenariusza sobotniego popołudnia. Otóż Lechia strzela gola, Ruch przegrywa, ale w tym momencie bramkę na wagę remisu Lubina strzela w Krakowie Łukasz Janoszka, przez lata pomocnik „Niebieskich”. Wtedy na Cichej pewnie doczekałby, jeżeli nie pomnika, to przynajmniej szacunku i dożywotniej porcji „słoniola” podczas każdej wizyty na stadionie.

Z tej samej kategorii