"Krycha" kontra The Reds. Na szczęście w innych czasach

Tak było rok temu w Warszawie. Jak będzie dzisiaj w Bazylei?
 /  fot. Szymon Górski  /  źródło: Pressfocus

Dziś wieczorem finał Ligi Europy. Sevilla z Grzegorzem Krychowiakiem w składzie zagra przeciwko Liverpoolowi.

 

Co wiemy na pewno? Grzegorz Krychowiak nie przebije dziś Zbigniewa Bońka, który jako jedyny polski piłkarz rok w rok wzniósł europejski puchar. Najpierw w - nomen omen - Bazylei sięgnął z Juventusem Turyn po Puchar Zdobywców Pucharów, by rok później triumfować w finale Pucharu Mistrzów. Mecz toczył się na polu bitwy, jakim w maju 1985 roku był stadion Heysel w Brukseli. Przed pierwszym gwizdkiem śmierć na obiekcie poniosło 39 kibiców Juventusu. Winni byli fani Liverpoolu, którzy zaatakowali Włochów.
Historia w tym przypadku również zatoczyła koło. Krychowiak też wyjdzie na boisko przeciwko piłkarzom „The Reds”. Na szczęście w innych czasach. Możemy się dziś zastanawiać, kto będzie lepszy, kto strzeli więcej goli, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że atmosfera meczu będzie fantastyczna. W ciemno można zaryzykować twierdzenie, że otoczka dzisiejszego finału przebije to, co za dziesięć dni zobaczymy na San Siro przy okazji finału Ligi Mistrzów. Możemy nawet pogrymasić, że taki skład finału Ligi Europy nie miał miejsca przed rokiem, kiedy decydujący mecz odbył się na Stadionie Narodowym w Warszawie.
Boniek zaliczył trzy finały z rzędu. Pierwszy przegrał, dwa kolejne wygrał. Krychowiak zagra dziś w drugim finale. Jeżeli Sevilla zwycięży, to Polak w najlepszym wypadku „tylko” dorówna osiągnięciu „Zibiego”. Tylko? Defensywny pomocnik reprezentacji Polski stanie się drugim najbardziej utytułowanym polskim piłkarzem w historii europejskich pucharów. Nawet biorąc poprawkę na różnicę jakości między Ligą Europy i Liga Mistrzów. Sevilla gra dziś w finale między innymi dlatego, bo przepadła w fazie grupowej Champions League.
W Juracie, i nie tylko, wszyscy kadrowicze oglądający finał będą ściskać kciuki za Krychowiaka. Prawie wszyscy. Tylko Piotr Zieliński ma prawo mieć uczucia mieszane. Na pewno wolałby trafić do Liverpoolu, który jest triumfatorem Ligi Europy i zagra jesienią w Lidze Mistrzów. To też ważne, bo pokazuje, że krok po kroku wychodzimy z piłkarskiego zaścianka, choć w tym przypadku przy niewielkim udziale ekstraklasy. Akurat ci dwaj piłkarze bardzo szybko opuścili Polskę. Dorosłego futbolu nauczyli się we Francji - to Krychowiak - i we Włoszech, dokąd Zieliński wyjechał, mając siedemnaście lat.
Tyle samo miał Krychowiak, kiedy podpisał pierwszy profesjonalny kontrakt z Bordeaux. Był rok 2007. To wtedy o nastolatku z Gryfic usłyszała piłkarska Polska, bo podczas MŚ do lat 17 rozgrywanych w Kanadzie strzelił piękną bramkę Brazylii. Przy okazji takich wydarzeń warto czasami sobie przypomnieć, co stało się z chłopakami, których za ocean zabrał wtedy Michał Globisz. Kilka nazwisk jest dziś trochę „przykurzonych”. Ben Starosta, Artur Marciniak, Krzysztof Strugarek, Adrian Marek, Mariusz Sacha, przede wszystkim Dawid Janczyk. Ale też nie możemy mówić o straconym pokoleniu. Wojciech Szczęsny i Przemysław Tytoń mogą pojechać na Euro 2016. Bartosz Białkowski gra w Anglii, Jarosław Fojut w Pogoni, Maciej Dąbrowski i Łukasz Janoszka w Lubinie, Tomasz Cywka w Wiśle. Każdy przypadek jest inny, każdy to osobna historia, która generalnie uczy jednego – talent to zaledwie fragment większej całości, czego Krychowiak jest najlepszym przykładem. Przy okazji, czy ktoś pamięta tego, kto dziewięć lat temu był jego partnerem na pozycji defensywnego pomocnika w reprezentacji Polski. Niejaki Adam Danch, który w sobotę przeżył najgorszy moment piłkarskiej kariery, spadając z Górnikiem Zabrze z ekstraklasy. Krychowiak dziś może przeżyć moment najpiękniejszy. Tego mu życzymy, z nadzieją, że zostawi coś na mistrzostwa Europy. To już za niespełna cztery tygodnie.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Kibice ekstraklasy nie mają takich problemów,jedna lub dwie rundy eliminacji pucharów to już puchary.Zresztą gdzie kibic ekstraklasy od Września oglądał by puchary jak już gra ekstrAklasa.
18 maja 16 18:54 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii