Antoni Piechniczek: Kadra silniejsza niż w 1982?

Antoni Piechniczek
 /  fot. Marek Biczyk  /  źródło: newspix.pl

- Zawsze jest tak, iż ten, kto rezygnuje z kadry, patrzy raczej na koniec własnego nosa - pisze w felietonie dla katowickisport.pl były selekcjoner reprezentacji Polski.

Zbigniew Boniek powiedział niedawno, że obecna reprezentacja Polski jest silniejsza od tej z 1982 roku. Może mówić, co chce, bo ma za sobą media i zajmuje pozycję nieosiągalną dla wielu, wielu ludzi. Jeśli jest się prezesem, to można sobie pozwalać na dużo. Ujmę to tak: jeśli aktualna kadra osiągnie więcej niż ta z 1982 roku, to oczywiście pod takim stwierdzeniem się podpiszę. Ale - no właśnie - najpierw musi coś osiągnąć.

 Mówi się, że Robert Lewandowski pod względem ilości strzelonych bramek dogoni Bońka, Cieślika, Wilimowskiego i kilka innych głośnych nazwisk. Nie ma jednak szans - ani Lewandowski, ani żaden inny piłkarz - by za mojego życia, i jeszcze kilku innych pokoleń, dogonić Grzesia Laty w sumie goli zdobytych na mistrzostwach świata. Ma ich aż 11. Siedem w Niemczech, trzy w Argentynie, jeden w Hiszpanii. To odpowiedź na wartość kadry z 82 i tej aktualnej. Z faktami się nie dyskutuje.

Przy okazji, chciałbym przypomnieć, że kiedy za naszych czasów reprezentacja młodzieżowa grała o coś istotnego, to staraliśmy się jej pomóc. Rozsądek nakazywał, by Arkadiusza Milika jednak zostawić z reprezentacją olimpijską Marcina Dorny. Mógł w niej odegrać ważną rolę, może coś strzelić, dzięki czemu uporalibyśmy się z Grekami i przeszli do dalszych gier. Oczywiście, droga do igrzysk byłaby wciąż daleka, ale ta drużyna coś jednak by wygrała. A przecież wiążemy z nią i trenerem Dorną duże nadzieje. Wierzę, że on jeszcze nie powiedział ostatniego słowa i w pracy z młodzieżą będzie nadal osiągał dobre wyniki, udowadniając, że ta porażka była wypadkiem przy pracy. Podzielam zdanie tych, którzy mówili, że większym testem dla Milika byłaby gra przeciw Grecji niż Gibraltarowi.

Skoro jesteśmy w temacie reprezentacji, słowo o sporze między Adamem Nawałką a Eugenem Polańskim. Jeśli nie chce grać - jego sprawa. Niemal zawsze jest tak, iż ten, kto rezygnuje z kadry, patrzy raczej na koniec własnego nosa. No chyba, że mówimy o kilku reprezentantach Niemiec. Na przykład Philip Lahm zrezygnował z dalszej gry. To uwarunkowane tym, że nikim więcej niż mistrzem świata już nie zostanie. Za cztery lata już raczej tego sukcesu nie powtórzy i chce odejść z aureolą nad głową, a nie jako ten, który jeszcze za wszelką cenę chciał zagrać kilka meczów w kadrze.

Gdyby reprezentacja Polski miała zagwarantowany udział w mistrzostwach świata czy Europy, to jestem przekonany, że taki Polanski by nie zrezygnował. Menedżer powiedziałby: - Słuchaj, twoje akcje idą w górę, możesz tylko zyskać, więcej zarobić.

Przed nami jednak długie eliminacje, a wcale nie ma gwarancji, że byłby podstawowym zawodnikiem. Zrezygnować było łatwo. Nie ma o co kruszyć kopii.

Dzisiaj młodzież nie ma już takiego parcia na orzełka, biało-czerwone barwy. To niedobrze. Jeśli w mediach i życiu codziennym będziemy podkreślali walory gry dla reprezentacji, barw narodowych, co zawsze powinno być powodem do dumy i satysfakcji, to będzie inaczej. A jeśli będziemy powoływać ludzi, którzy połowę albo i całe życie spędzili poza Polską, jak Obraniak czy Polanski, to czemu potem się dziwić? Co ich to interesuje? Oni żyją w innym świecie, mają zupełnie inną mentalność.

 Szkoda zawracać sobie głowę, zastanawiać się, czy stało się dobrze, czy nie. Eugen, znikasz z mediów, żyj swoim życiem, czuj się szczęśliwy. Cześć, do widzenia, odjazd! 

Komentarze (76)

Napisz komentarz
No photo
No photo~moja piłkaUżytkownik anonimowy
~moja piłka :
No photo~moja piłkaUżytkownik anonimowy
Sprawa Eugena - jest oczywista i dla Pana Piechniczka i dla mnie. Z niewolnika - nie ma wiec pracownika ! Jednakże - odmowa zawodnika jest skutkiem wcześniejszej polityki powołań i przede wszystkim bezsensownego klepania dziobami. przez selekcjonera i sztab i popełnionych błędów. A o tym nie chce się aktualnie mówić.O tym też nie mówi i Piechniczek.
Nastawienie do zawodnika, kampania medialna - zrobiły też swoje.
Prawda jest taka, że Nawałka za późno zrozumiał swój błąd - kiedy już mleko się rozlało. W tym sensie Polański - nie chciał być ponownie "kozłem ofiarnym ", jak by się zgodził i coś nie wyszło. Trzeba uszanować jego konsekwencję i ostateczną decyzję, oraz go nie przekreślać na przyszłość( byłby to błąd Panie Piechniczek ).
Sztab reprezentacji popełnił wiele błędów - w tym - chyba o największych dotychczas konsekwencjach ( bezsensownie postanowił zabrać od Dorny Milika - na mecz z Gibraltarem ).
A to, że Nawałka w końcu rozmawia z piłkarzami ( a nie przez media ) - to zaczyna dobrze działać na jego aktualny wizerunek. Bo dotychczas - byłem zwolennikiem jego usunięcia i zastąpienia selekcjonerem z Niemiec.
Priorytetem - jest zasypanie animozji w kadrze i budowanie dobrej atmosfery ( ale nie rażącymi mnie - metodami np włażenia na ściankę ). Powinien być także dyplomatą - bo pomimo sloganów z orzełkiem itp. - kadra to nie KARCER

24 wrz 14 10:07 | ocena:87%
Liczba głosów:75
87%
13%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~gośćUżytkownik anonimowy
~gość :
No photo~gośćUżytkownik anonimowy
Nie pamiętam , bo to nie moje czasy - co mówił w mediach Piechniczek , gdy z reprezentacji rezygnował Wojciech Kowalczyk - jaką miał mentalność ? Czy to nie za kadencji Piechniczka z kadry zrezygnowali tacy piłkarze jak np. J.Tomaszewski, M.Szczęsny bądź obecny dyrektor reprezentacji T.Iwan czy A.Juskowiak z uwagi na złe warunki na zgrupowaniu , bo nie podobał im się hotel i kanapki jak napisał "PS"? Odnoszę wrażenie, że obecnie robi się wszystko by zohydzić kadrę piłkarzom z polskim pochodzeniem, aby sami rezygnowali z reprezentacji. Niedawno J.Dudek pisał , że Boenisch będąc na zgrupowaniu sam chodził po korytarzach - czy tak akceptuje się członka drużyny?
24 wrz 14 14:29 | ocena:86%
Liczba głosów:7
86%
14%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~EnderUżytkownik anonimowy
~Ender :
No photo~EnderUżytkownik anonimowy
Dla Piechniczka, Bońka,Laty, Fornalika czy Nawałki czas stoi w miejscu, a myśl szkoleniowa poszła dawno do przodu.Dzisiaj to jest inna piłka, inne czasy. W latach 70 czy 80-tych zawodnicy mieli dużo swobody na boisku, można było kombinować i oddawać wiele strzałów na bramkę. Dziś decyduje szybkość, technika i umiejętność grania pod ciągłą presją.Ci panowie już dawno powinni odejść do lamusa, a ich miejsce powinni zająć fachowcy najwyższej klasy.Tymczasem u nas nadal rządzą futbolem "leśne dziadki" i popierają się wzajemnie w obsadzaniu kluczowych stanowisk, a reprezentacja spadła już na samo dno i już niedługo znajdzie się w rankingu w drugiej setce.
24 wrz 14 13:25 | ocena:82%
Liczba głosów:71
82%
18%
| odpowiedzi: 2
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii